Ciekawe teksty dziennikarskie

Wiodąca rola Partii

by on wrz.25, 2010, under TRUE


Nie znam wszystkich możliwych teorii dlatego wymyślam niekiedy własne – do domowego użytku. Internet jest dla takich odkryć zabójczy gdyż zazwyczaj znajdzie się ktoś kto gdzieś już czytał, słyszał lub oglądał. Bywa to demotywujące choć można na rzecz spojrzeć zupełnie inaczej: 1. Jeżeli opracuję własną teorię kwantową nie posiadając wiedzy o tym że ktoś już na coś podobnego wpadł to pozostanie mi tylko dopasować właściwe nazewnictwo gdyż istotę rzeczy będę rozumiał doskonale. 2. Moje niezależne dociekania gdy potwierdzają jakąś regułę lub tezę są tym samym co przyznanie komuś racji. Jedynym słowem, posiadając wiedzę o tym iż rzecz znalazła potwierdzenie w kilku niezależnych źródłach mogę uznać iż stanowi w miarę solidny fundament do dobudowania kolejnego piętra.

Niezależne źródła jak to źródła bywają różne. Ich jakość ma ogromne znaczenie. Nie należę do ludzi którzy padają na kolana na dźwięk znanego lub nieznanego a „wielkiego” nazwiska. Nie wywołują mojej pokory nazwy instytucji, tytuły naukowe czy społeczny status ‘odkrywców’. Kieruję się kilkoma wytycznymi. M.in tym o czym wspomina w swoim wykładzie Murray Gell-Mann (wykład ‘znikł’ gdzieś w komentarzach poprzednich wpisów) który uważa iż jeżeli dane prawo fizyczne nie jest piękne jest błędne. Naukowiec uważa również iż eksperymenty podważające piękne tezy są wadliwe. Oczywiście rozumienie piękna przez fizyka może znacznie różnić się od tego co potocznie zwykliśmy postrzegać jako piękno ale przyjmijmy że chodzi o logiczną zgrabność, uporządkowanie, prostotę. To kolejne wytyczne. Staram się również poznać jak najwięcej materiałów źródłowych a nie jak największą ilość definicji opartych na analizie pojedynczego zjawiska. Tutaj tkwi istotna wskazówka odkryta kilka tysięcy lat temu o treści „Prawda nie wywołuje dyskusji”.

Tym z czym możecie nie zgodzić się jest moje przekonanie co do tego iż rzeczywistość jest fraktalem czyli tworem samo-podobnym, ‘niezależnym od skali obserwacji’. Prawo decydujące o bycie atomów uważam za identyczne z tym które decyduje o bycie Układu Słonecznego czy wszechświata. Nie twierdzę oczywiście że atom i np. dowolna planeta to twory identyczne.

Odkrycie praw podstawowych dałoby nam to że niezależnie od obiektu który zainteresowałby nas moglibyśmy przewidzieć jego rozwój a nawet ewentualny finał. Zbliżamy się wszak do celu ale niestety nie dane nam jeszcze było poznać owych praw lub prawa dzięki którym lub któremu nasze życie stałoby się bardziej przewidywalne i wygodniejsze czyli bardziej dopasowane do naszych potrzeb.

Polityka(władza) ma wiele wspólnego z teorią kwantową i dlatego tak łatwo ją podważyć lub obalić. Dla nie interesujących się tym zagadnieniem dodam iż w potocznym znaczeniu teoria kwantowa mówi o tym iż jeżeli istnieje dany zbiór np. ‘polskie samochody’ to kwantem tego zbioru będzie ‘maluch Fiat 126p’ czyli najmniejszy obiekt występujący w danym zbiorze. Dzięki takiej ‘ocenie’ można dokonać pewnych obliczeń dających prawdopodobne choć nieścisłe wyniki.

Obywatel w polityce jest „zdegradowany” do roli tzw. „jednostki”, jest kwantem tzw. masy, tłumu, narodu, jest czymś wyposażonym w ograniczony przez władzę mechanizm decyzyjny mający wpływ właściwie jedynie na sondaże. Definicja obywatela jest średnią statystyczną obliczoną na podstawie badania tzw. ogółu.
Wadliwość tak polityki jak i teorii kwantowej polega na tym iż nie przewidują one (właściwie) istnienia „niebezpiecznych dla nich wyjątków” pana „Rambo” Tarasa czy Ali Akczy. Polityka w założeniu jest sztucznie wytworzonym prawem podstawowym które na krótszą lub dłuższą metę może decydować o fizyce otaczającego nas systemu.

Całkiem niedawno moje zdziwienie wywołało zagubienie rzecznika rządu który został zmuszony do weryfikacji lub uzupełnienia swoich poglądów n/t zjawiska nowego w polityce – a dokładnie skrzyknięć się ‘przez internet’. Dziś spoglądam na ową niemoc trochę inaczej niż wówczas – śmiem twierdzić iż Paweł Graś znał doskonale zasady politycznej teorii kwantowej a jedynie niespodziewanie przyszło mu oko w oko spotkać się z wyjątkiem .

Uzupełnianie politycznej teorii kwantowej o kolejne wyjątki zbliżałoby ją do realnych praw podstawowych (harmonii) dlatego siłą która działa w przeciwnym kierunku jest … PARTIA dla której teoria kwantowa jest bardzo wygodna. Przywracanie ustalonego porządku polegać może na fizycznej eliminacji „wroga ludu’, jego marginalizacji, wykluczeniu, uwięzieniu, podważeniu jego wiarygodności, obrzydzeniu poprzez rozpowszechnienie oszczerczych informacji. Marginalizacja może opierać się na zarządzeniu ciszy na temat takiej osoby. Dlatego też tutaj nawiązując do słów zawartych we wstępie wspomnę iż podważanie wartości naszych odkryć przez nas samych częściej służy naszej szkodzie niż pożytkowi. Dzieje się tak dlatego iż wedle reguł politycznej fizyki to partia wyznacza kierunki w myśleniu i źródła sporów mające na celu polaryzację, ‘samookreślenie się elektoratów’.

Byłem zaskoczony wypowiedziami znanego wszystkim barwnego polityka hobbysty który mówił o partii jako tworze demokratycznym który musi działać wedle demokratycznych reguł. (polityk ów zwołuje lada dzień kongres) W prostej diagnozie został on (już) zainfekowany partyjnym postrzeganiem świata w którym „polityczna teoria kwantowa” decyduje o wszelkich społecznych „odruchach’.

PARTIA a FRAKCJA
Obie definicje mówią o podobnym zjawisku czyli grupach ludzi o podobnych poglądach. Jednak analizując zjawiska polityczne występujące na Ziemi upowszechnione znaczenia okazują się być rozumiane przewrotnie. Frakcja jest odłamem, czymś lub całą grupą elementów (frakcjami) wydzielającą się z większego organizmu. Definicja „partii” znaleziona w Wikipedii ubawiła mnie przednio : /…/ dobrowolna organizacja społeczna o określonym programie politycznym, mająca na celu jego realizację poprzez zdobycie i sprawowanie władzy lub wywieranie na nią wpływu/…/.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę np. Parlament Europejski czyli twór który wyłonił się (jak w chemii) z ogromnej całości to właśnie frakcje są bytami demokratycznymi i wynikiem dobrowolnych indywidualnych wyborów. Definicja frakcji mówi o zdyscyplinowanej grupie politycznej (!) – błąd. Frakcja jest tym co tworzymy m.in tutaj odnajdując zgodę w wielu kwestiach. Gdybyśmy byli partią ja bym pisał a Wy modlilibyście się tak do mnie jak i moich słów.
Doszukiwanie się różnic w definicjach nie jest celem tego tekstu. Być może skrzywienie pojęć nastąpiło na skutek różnych czynników którymi nie chcę w tym momencie zajmować się. Jednym z celów jest ukazanie tego że to co prawdziwie demokratyczne nawet w powszechnych definicjach zostało upartyjnione. Dlaczego ? To proste, frakcja = rozłam w partii. Rozłam dla partii jest największym zagrożeniem. Wszelkie definicje wskazujące zagrożenia dla bytu sztucznych praw zostały odpowiednio zmodyfikowane. Nie myślcie jednak że chcę Was zainteresować nową teorią spiskową;)

Przyjmijcie choćby na potrzeby tego tekstu że zasadniczą różnicą między partią a frakcją jest to że partia określa kierunki (posiada program, „zarząd’) a frakcje są wynikiem zawiązywania wspólnot poglądów służących wykształceniu programów. Wyobraźmy więc sobie że zapominamy o tym co znaczą słowa lewica, prawica czy konserwatyzm. Idąc do wyborów parlamentarnych postanawiamy kierować się wyłącznie uczciwością kandydatów, ich rozsądkiem, ‘pozytywnością’. Kiedy ci znajdą się w parlamencie dostrzegą że mimo tego że są jednakowo uczciwi i łebscy mają inny stosunek do tradycji, religii etc. Utworzą więc frakcje które mogą choć nie muszą ukazać bardzo przybliżony rozkład społecznych światopoglądów. Taki stan rzeczy uświadomi im jednak to iż to co ich różni nie jest powodem ich obecności w parlamencie. (całkiem odwrotnie niż w przypadku systemu partyjnego).

Idąc tropem ‘przywracania polityki prawom podstawowym, naturalnym, harmonii’ zauważymy że na pierwszym miejscu politycznych działań znalazłyby się np. kwestie bytowe a nie ideowe, zasady a nie ideologie, wnioski wynikające z burz mózgów a nie wytyczne religijne. Zwróćmy uwagę na to że kwestie gospodarcze wybiłyby się na ów pierwszy plan. Jana Kowalskiego tak jak i ministra Kowalskiego niezależnie od przekonań światopoglądowych łączyłaby idea np. bezpieczeństwa gazowego i świadomość konieczności działania za rzecz realizacji takiej idei. Wyjątkowo słabo przekonującym argumentem w rozmowie o ekonomii byłoby rozważanie wyznania dostawcy surowca.

Gospodarka kraju stałaby się głównym warunkiem w obliczu np. propozycji(ponownego) ustanowienia Święta Trzech Króli. Święto takie mogłoby zostać ustanowione wyłącznie gdyby zgoda w tej materii spajała zdecydowaną większość parlamentarzystów. Można powiedzieć że światopoglądy są największym zagrożeniem dla gospodarki a w Polsce takie poglądy mają wciąż bardzo wysoką cenę i uznanie.

Zaledwie wczoraj posłanka Kempa zarzuciła platformie „bezideowość” trafiając w samo sedno mojego projektu uczynienia z Polski kraju miodem i mlekiem płynącego. Właśnie bezideowość jest kluczem naprawy naszego kraju. Skupienie się na sprawach ważnych a nie tym o czym możemy podyskutować z przygodnym pasażerem pociągu.

(Na ile bezideowość PO jest zagraniem politycznym ? Tego nie wiemy a do tego z niepokojem obserwujemy podział w PO na lewą i prawą stronę co jest zapewne skutkiem zgrabnie ukrywanych osobistych przekonań których zatajanie zapewniło indywidualne wygrane wyborcze. Rozłam wydaje się być wynikiem dylematu : wybrać partię o jasnej ideologii która zapewni pobyt przy ‘korycie władzy’ czy kontynuować projekt „prospołeczny” co nie daje takiej gwarancji).

Wczorajszy „wpis” ukazał iż sztucznie wywoływany ideowy podział jest dobry wyłącznie dla partii. Kiedy taplając się w błotku codziennych sensacji kiwamy ze zrozumieniem głową dla obnażanych zmyślnych strategii politycznych zgadzamy się i potakujemy właściwie czemuś z natury brzydkiemu a więc w zgodzie z zasadami Murraya Gell-Manna – nieprawdziwemu i szkodliwemu dla nas, społeczeństwa.

Ukazanie tego że np. o osobistym bezpieczeństwie decyduje osobista zasobność a nie święci czy eine fuhrer, zajmuje trochę miejsca i bardzo wątpię w to że ten tekst mógłby przekonać tych którzy uważają inaczej. Mamy jednak czas zmierzchu ideologów do czego przyczynił się pędzący na oślep Jarek i warto ten czas wykorzystać. Właściwie społeczeństwo przez skórę czuje że poparcie dla „antyideowych” ugrupowań jest kierunkiem słusznym i być może za kilka lat będzie tak jak to sobie wykombinowałem;) Kto wymyśli sposób przekonania tzw. mas do tego o czym pozwoliłem sobie zanudzać Was wart będzie pomnika i nie będzie ów pomnik przedmiotem kłótni. Specjalistów od wyrafinowanych gier politycznych zostawmy dyplomacji. W kraju powinniśmy być uczciwi wobec siebie. Nie wiem jak Wam ale mi całkowicie przestały się podobać zdemaskowane „gierki” związane z realizacją tzw. żądzy władzy. Marketing uczy tego iż jeżeli dana socjotechnika zostanie wykryta należy szukać innej gdyż inaczej produkt przestanie się sprzedawać. Szukaniem takich nowych sposobów zajmie się ciało partyjne a nam pozostaje poszerzać grono tych którzy wiedzą iż produktu na który istnieje popyt nie trzeba reklamować. Po prostu nasze żołądki i tyłki przypomną nam o ich niezbędności a nie reklama.

(tekst pisałem z tzw.”palca” a dodatkowo nie miałem czasu na sprawdzenie i edycję dlatego za ewentualne przeszkody w trawieniu przepraszam).


Źródło: Wiodąca rola Partii


Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Looking for something?

Use the form below to search the site:

Still not finding what you're looking for? Drop a comment on a post or contact us so we can take care of it!

Blogroll

A few highly recommended websites...

    nowe budowlane ogłoszenia budownictwo wiejska agroturystyka ekologiczna wielkoformatowe wydruki Lublin kolorowe dobry sklep pszczelarski oferuje miodarki myjnia lublin znicze znicze kopiowanie wielkoformatowe Lublin