Średnia Krajowego Zadowolenia
by admin on lut.21, 2012, under TRUE
Nie będę ściemniał. Nie uważam się za eksperta w dziedzinie, której chcę poświęcić dzisiejszy tekst. Jednak to, że warto go z uwagą skonsumować jest moim zdaniem bezdyskusyjne. Poświęcicie więc te kilka minut a Wasze życie wypełni się niespotykanym spokojem i szczęściem:)
Zacznę od polityki, która jest bardzo uniwersalnym a jednocześnie powszechnie rozpoznawalnym przykładem (podkreślam, że chodzi o przykład i nie zalecam doszukiwania się podtekstów w przykładzie jak zresztą i w pozostałej części tekstu).
Rząd PO zapikował w dół w notowaniach. Społeczeństwo podzieliło się na dwa obozy. Tych, którzy uważają, że rząd funkcjonuje źle i tych, którzy uważają że rząd jest bardzo dobry. Opinii pośrednich szukać ze świecą choć gdyby czarno-białą miarą mierzyć dowolną dziedzinę produkcji przemysłowej, twórczości czy naszych indywidualnych żywotów, prawdopodobnie zauważylibyśmy to iż w ciągu roku jesteśmy wiele razy źli, wiele razy dobrzy i wiele razy neutralni. Nie pociągają nas jednak takie refleksje i wybieramy coś szytego na ‘naszą miarę’. W przypadku ocen rządu, społeczna płodność w dziele dorabiania głębszych filozofii do chwilowych ocen wzbudza podziw. Kiedyś mówiłem o tym, że w każdym g.. potrafię znaleźć jakiś pozytyw i tak mniej więcej postępuje strona pro-rządowa, tyle że wyklucza istnienie g…. Strona oponentów jednak również mija się z prawdą, gdyż tak ‘źle’ jak słyszymy oznaczałoby wojnę, śmierć, zabory, okupację i trzęsienie ziemi w jednym.
Przywykliśmy, a raczej wychowano nas w duchu dostrzegania wyłącznie perfekcjonizmu albo skrajnego nieudacznictwa. Gdy kibicujemy jakiejś drużynie to w przypadku jej nieudacznictwa powołujemy się na trudne dzieciństwo zawodników, mokrą murawę i podobne ‘naddatki’. Z uznaniem perfekcji też bywa ciekawie o czym świetnie mówi dowcip:
Przywódcy dwóch zimnowojennych mocarstw umówili się na zawody w bieganiu. Gdy bieg odbył się, media w kraju przegranego przekazały opinii publicznej następującą wiadomość: “Przywódca naszego kraju zajął doskonałą drugą pozycję gdy jego rywal ledwie dochrapał się miejsca przedostatniego”.
Jak widać lepienie różnych figur retorycznych jest bardzo proste. Dodatkowo, dziwne jest to, że ktoś zapisał w naszych genach zastanawiający pociąg do trwałego klasyfikowania elementów otaczającego nas świata na podstawie zazwyczaj chwilowych ocen odpowiadających naszym gustom czy przekonaniom. Jednym słowem: ktoś kto raz oddał głos na partię, której zaufał i docenił jej działalność, nigdy nie zgodzi się z jej krytyką. Podobnie w przypadku tego czego nie lubimy, bardzo rzadko jesteśmy w stanie uznać np. to że prezes czy ktoś z jego świty zrobił coś rozsądnego.
W krajach, w których stopień rozwoju budzi naszą zazdrość, załamane spadkami wydajności przedsiębiorstwa (które to spadki u nas potraktowano by jako stały kurs na dno) lub przedsiębiorstwa niezachwycone osiągami swojej wzmożonej aktywności (bez dorabiania filozofii pt. przedostatnie miejsce a miejsce drugie), postanowiły wypracować coś co pomoże im lepiej rozwijać się. Surowi kierownicy i genialni menadżerowie nie sprawdzali się. Potrzebny był ktoś trzeci: Project menager.
Takim p-menagerem mogła być zatrudniona okresowo osoba z zewnątrz, która posiada dogłębną wiedzę na temat elementów psychologicznych i fizycznych powodujących spadki i wzrosty wydajności. Osoba taka poprzez redukcję np. złych nawyków załogi, kadry kierowniczej, lepsze organizowanie pracy czy wręcz motywowanie biorących udział w projektach, ma za zadanie sprawić iż wyniki będą lepsze. Prawdopodobnie dzięki powstaniu tego fachu udało się stworzyć przedziwną (jak na nasze rodzime rozumienie świata) statystykę.
Z czym kojarzymy sukces? Tradycyjnie z trwałym byciem ‘na topie’ a porażkę z równie stabilnym ‘leżeniem na samym dnie”. Odchylenie od tej normy – np. w przypadku spadku notowań – przyprawia ludzi o zawały, alkoholizm i głębokie zadry psychiczne gdy podniesienie głowy ponad poziom bagna uznajemy za wyczyn godny uwiecznienia łukiem tryumfalnym. Czy wiecie o tym, że wspomniana statystyka wywołała swoistą rewolucję? Badając zarówno wydajność samych project-menager’ów jak i działalność firm (małych czy gigantów) zauważono że ‘sukces’ jako taki praktycznie nie istnieje a przynajmniej nie wygląda tak jak go sobie wyobrażamy. Badając np. roczne zestawienia wydajności produkcji okazywało się że przeciętna działalność jest pasmem drobnych porażek, sukcesów i stanów ‘nijakich’. Wystarczyło je zliczyć aby powstał schemat, który wywraca nasz czarno-biały świat do góry nogami.
W roku 2009 w jednym z europejskich państw rozwiniętych (!) roczny raport wyglądał tak:
Legenda:
zielony - projekty zakończone w terminie, w ramach budżetu i wykorzystane
pomarańczowy - projekty przekazane z opóźnieniem i / lub przekraczające budżet / lub wymagające korekt
czerwony – projekty odrzucone lub niezrealizowane
Jak widać, niemal 50% wszelkiej działalności to realizacje wymagające poprawek, zwiększonego ponad normę wysiłku, wydatków etc. 1/3 to sprawy zakończone sukcesem. Nieco mniej niż 1/3 to porażki. Nie zdziwię się gdy zauważacie analogię do podejmowanych przez Was dowolnych indywidualnych życiowych działań. Sukces należy mierzyć zupełnie inną miarą. Nie istnieją w pełni zielone, całkiem czerwone lub pomarańczowe ‘kółka’, choć bardzo chcemy w taki sposób nasz świat widzieć. Okazuje się, że możemy pozwolić sobie na 20 kilka procent błędu, porażek, pomyłek – bez popadania w depresję. Możemy też spokojnie cieszyć gdy sukces osiągamy w 1/3 podjętych wyzwań. Przedstawione zestawienie jest o tyle ważne, że ukazuje “wydajność” skrupulatnie zbadanego ogółu a nie chwilowej wydajności pojedynczego podmiotu. Nie ma w tym zestawieniu marketingowej ściemy, dorabiania filozofii czy krzepiących historii. Tak to po prostu wygląda.
Biorąc pod uwagę to, że w Polsce wyjątkowo osobliwe jest przyznawanie się do błędu czy porażki a pompowanie tworzonych prowizorek do rangi dzieł ponadczasowych jest normą, biorąc pod uwagę to, że przeciętność którą można poprawić nie ma w naszym kraju prawa bytu… nie trzeba chyba wyjaśniać tego dlaczego rzeczywistość nas zaskakuje i wywołuje paniczne, często pozbawione wszelkiej logiki reakcje.
Wychowani w duchu perfekcjonizmu obywatele, widzący wokół siebie samych perfekcjonistów (których perfekcja budzi natychmiastową potrzebę rzetelnej dyskusji) bardzo łatwo popadają w poczucie przygnębienia, wykluczenia, wyobcowania. W takim społeczeństwie, surowe skazanie drugiego człowieka za najmniejszy błąd jest czymś całkowicie naturalnym (choć wielu skazanych zachodzi w głowę nad tym o co właściwie sugerującym im ‘dno’ chodzi).
Chciałoby się powiedzieć: Kochani! Macie prawo do błędów, macie prawo do przeciętności nad którą zawsze możecie pracować eliminując nawyki, które przynoszą szkodę nie tylko nam ale i innym! Jeżeli osiągacie 30% sukcesów w podejmowanych wyzwaniach jest to jak najbardziej naturalne. ‘Do przodu iść’ zawsze warto gdyż jest do zagospodarowania niemal 50% przestrzeni którą można pociągnąć w dół lub w górę. Przestrzeń ta nie powinna być jednak nigdy powodem wstydu czy przygnębienia. Odrzućmy obłudę. Jeżeli spotkacie na swojej drodze człowieka, który czuje się wykluczony dlatego, że jego ‘kółko-schemat’ nie jest całe zielone, odeślijcie go do tego tekstu.

Źródło: Średnia Krajowego Zadowolenia