Ciekawe teksty dziennikarskie

Krótka historia polskiej przedsiębiorczości

by admin on wrz.06, 2010, under TRUE

Już w latach Wolnej Polski zdarzyło się mi pracować w firmie joint-venture. Płace były kiepskie w stosunku do obrotów firmy, procedury bezpieczeństwa i higieny pracy nie były przestrzegane tak jak i prawa godności pracowników tyranizowanych przez kierownika despotę. Załoga nie była liczna – o ile pamiętam 16 osób. Któregoś dnia dowiedziałem się że zostałem członkiem zakładowej Solidarności (nazwa Solidarność była wówczas synonimem związku zawodowego). Nie miałem bladego pojęcia o tym na czym owe moje członkostwo miałoby polegać. Dowiedziałem się tego samego dnia kiedy doszło do spotkania załogi z szefem firmy. Siedliśmy w jego biurze i rozpoczęła się dyskusja. Właściwie rozumiałem o czym była mowa ale byłem zdystansowany do tego co działo się. Pracowałem zaledwie dwa miesiące a warunki pracy, płacy itd. uznawałem za polską normę. „Szef związku” przytaczał bardzo konkretne cyferki, porównywał, wypominał, dzielił i dodawał. Szef spoglądał to na niego to na nas kiwając ze zrozumieniem głową. Kiedy zaczął odnosić się do poszczególnych problemów uznałem że nie tylko szef związku ma rację ale i szef firmy ją posiada. Rezultatem rokowań było to że szef związku dostał podwyżkę a załoga pozbyła się demotywującego kierownika – zastąpił go… szef związku. Cała reszta pozostała właściwie bez zmian a raczej zmiany były kosmetyczne. Praca w soboty stała się lepiej płatna i dobrowolna, stworzono projekt sprzedaży polskim indywidualnym odbiorcom „niedoróbek” odrzuconych przez zachodnich odbiorców. Dodam że ta nasza solidarność tak naprawdę nie istniała. Spotkanie było jedynie zapowiedzią tego że może powstać.

Zmiany nie odczułem. Rano trzeba było wstać i zasuwać. Wypłata pozostała promilem moich ambicji. Warunki pracy nie poprawiły się choć na ten temat już nikt nie rozmawiał. Na wspomnianym posiedzeniu ustalono że dbanie o warunki oznacza cięcie kosztów a skoro mamy mieć lepsze zarobki… rozumiecie. Pracę straciły dwie osoby które z ręką na sercu można było nazwać leserami pokładającymi zbyt wielkie nadzieje w poczuciu własnej niezastąpioności. W ramach umów zaczęliśmy oszczędzać na materiale, przestaliśmy wynosić do domów i wprowadziliśmy regułę poruszania się nawet wtedy gdy brakowało chwilowo zajęcia. Zapanował względny spokój. Napięcia poszły w zapomnienie. Okazało się że jesteśmy w stanie oszczędzać na materiale 20% poniżej ustalonej normy. Oszczędności zaowocowały tym iż wyroby przestawały spełniać warunki bezpieczeństwa choć odpowiadały wszelkim odgórnym założeniom. Jest po prostu coś takiego jak teoria i praktyka czy jak kto woli zdrowy rozsądek i wiara. Można powiedzieć że załoga stała się hermetycznym zakonem wiedzących – wiedzących o tym że kupowanie naszych wyrobów jest głupotą. Wtedy też zrozumiałem że aby zarobić nie wolno ‘robić jak dla siebie’.

Rosnąca liczba zwrotów i powstanie konkurencyjnych firm oferujących badziewie stokroć gorsze ale i stokroć tańsze od naszych produktów przyczyniła się do przełomu w funkcjonowaniu firmy. Powstały trzy niezależne wytwórnie będące własnością kilku członków załogi. Dawny szef zapewniał rynki zbytu i pobierał względem tego dzieła stosowną prowizję (także za posiadane patenty). Mozna powiedzieć że dał pracownikom do zrozumienia : „Myślicie że życie jest proste, spróbujcie sami”. W tych małych kilku osobowych firmach wypłaty były „niezłe” lecz np. warunki pracy w ‘firmie matce’ należały do najpiękniejszych wspomnień o szacunku dla pracowniczego zdrowia. Bardzo szybko zmieniła się także forma zatrudnienia. Właściwie w dokumentacji zatrudnieni figurowali sami szefowie. Pracownicy byli zadowoleni gdyż nie było upiornych czy miłych kierowników, wypłaty w porównaniu z zarobkami zatrudnionych legalnie pracowników przeciętnych zakładów pracy miały się jak flaszka wódki do piwa. Panował luz. Nie potrzebne były zwolnienia lekarskie choć zdarzało się pracować po kilkanaście godzin przed „ostatecznym terminem” – zwykle gdy balowało się wcześniej cały miesiąc. Sielanka i zabawa w ciuciubabkę z wszelkiej maści inspekcjami trwała w najlepsze.

Posiadanie firmy jak wiadomo zwiększa zdolności kredytowe z czego szefowie nie omieszkali skorzystać. Wówczas nie było jeszcze dotacji unijnych dlatego dziś przetrwała jedna z trzech firm a stan osobowy zakładów karnych powiększył się o kilka osób.

Powiedzcie mi teraz kto zawinił i czy Polsce potrzebne są związki zawodowe ?


Źródło: Krótka historia polskiej przedsiębiorczości


Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Looking for something?

Use the form below to search the site:

Still not finding what you're looking for? Drop a comment on a post or contact us so we can take care of it!

Blogroll

A few highly recommended websites...

    ekologiczne miody sklep z miodami sklep miody pitne staropolskie nowe budowlane ogłoszenia budownictwo wiejska agroturystyka ekologiczna wielkoformatowe wydruki Lublin kolorowe dobry sklep pszczelarski oferuje miodarki super noclegi Nowy Sącz w pensjonacie duża sala weselna Stróże lokal polskie pszczelarstwo miody z pasieki miodowa firma pszczelarska z miody firma pszczelarska myjnia lublin na przeziębienie miody zdrowe od pszczelarza codziennie ekologia edukacyjna najlepsze miód i zdrowe górskie wesele z noclegiem w górach