Kopiec dla Lecha
by admin on wrz.04, 2010, under TRUE
Gdy dowiedziałem się że 10 września Jarek zaplanował szopki pod pałacem (nowa polska tradycja) wpadłem na pewien pomysł. Polacy w swojej historii kilku swoim bohaterom wznieśli kopce. Pomyślcie sami : jest tyle autostrad i budów do zrealizowania a przecież wynajęcie ciężkiego sprzętu kosztuje. Można pogodzić dwie intencje i wybudować nawet sto kopców ! Dodatkowym plusem byłoby to że nieczynne zimą Orliki zastąpić mogłyby wspaniałe górki do zjeżdżania na sankach.
Istnieje jeden problem. Najgorliwsi krzykacze nie zwykli kalać się pracą. Samo niesienie krzyża sprzed pałacu na Jasną Górę okazało się dla nich zbyt wielkim wyzwaniem a co mówić o noszeniu ziemi. Kilka razy zastanawiałem się nad tym czym właściwie zajmują się obrońcy krzyża zawodowo. Kilkumiesięczne zwolnienia dają do myślenia. Jeżeli istnieją jakieś szczególne przywileje urlopowe dla natchnionych patriotów to w każdym razie nic o tym nie wiem a chętnie skorzystałbym aby bojkotować.
Właściwie pracujący Polak nie ma czasu na uczestnictwo w publicznym życiu politycznym. Do samych wyborów trudno zagnać choćby połowę posiadających prawo do głosowania. I w pełni to rozumiem, mi również się nie chce. Może na Palikota bym poszedł jednak on o swoich atrakcjach powiadamia zaledwie kilka godzin wcześniej. W środku tygodnia ludzie siedzą w robocie a niekiedy i w szabas. Zdajecie sobie sprawę z tego że realnie najgłośniejsze i najliczniejsze grupy protestacyjne tworzą emeryci, renciści, bezrobotni i wagarowicze ? Dziwić się że do owych wyborców dnia powszedniego docierają świetnie argumenty socjalne o wspólnym mianowniku „Damy jak wygramy”.
Można sobie żartować ale prawda jest taka że uczciwe czyli pracujące lub uczące się społeczeństwo nie posiada swojej reprezentacji na ulicy gdy to właśnie ulica robi wrażenie w tv i porusza tych ‘z góry’. Politycy z niepokojem obserwują wydarzenia inspirowane w internecie gdy powinni pomału przyjmować do wiadomości to że głosy z sieci coraz częściej należą właśnie do ludzi na których to państwo stoi a którzy nie mają czasu biegać z flagami lub nie posiadają koniecznych środków protestacyjnego przemieszczania. Czy ktoś uważa że ci ludzie nie mają nic do powiedzenia ?
Praktycznie lud pracujący posiada związki zawodowe które jednak nie nie za bardzo wiadomo kogo reprezentują : bezrobotnych, PiS czy siebie same. Grupy wyjazdowe dostają kilka dni wolnego aby popalić gdzieś w kraju opony. Nawet przyjmując że zgłaszają jakieś socjalne problemy określonych grup zawodowych to forma pozostawia wiele do życzenia. Czyżby bez telewizji nikt nie zauważyłby owoców związkowych protestów i postulatów ?
Trochę to smutne że przeciętny obywatel może wyrażać swoje racje wyłącznie w weekendy (o ile ma miłosiernego szefa) lub ryzykować klepiąc w klawiaturę w godzinach pracy. Cały tydzień należy do tych którzy wiele chcą ale mało dają. O jakiej społecznej reprezentacji można mówić podczas dowolnej „natygodniowej” masówki ?
Nawet te „wolne” weekendy częściej wykorzystywane są jako pretekst do wybyczenia się po trudach tygodnia niż sposób na realizację wyborczych ambicji. Zresztą komu pilno do tego aby w dniach odpoczynku oberwać po głowie zniczem albo słuchać wrzasku partyjnych aktywistów ?
Jezus obiecywał lata temu że cisi będą wysłuchani. Siedzą wiec sobie cisi i czekają. Dwa tysiące lat (z hakiem).
Źródło: Kopiec dla Lecha