TRUE
Toward war in Syria
by admin on maj.19, 2012, under TRUE
With the UN toward Escalation DAMASCUS/BERLIN (Own report) – Berlin should use the UN observer mission in Syria to urge Russia and China to be more aggressive in opposition to the Assad regime within the UN framework, insist German government advisors. According to a recent publication of the German Institute for International and Security Affairs [...]![]()
(continue reading…)
Miedwiediew: narodom przysługuje prawo do decydowania o własnych losach
by admin on maj.19, 2012, under TRUE
Miedwiediew: narodom przysługuje prawo do decydowania o własnych losach![]()
(continue reading…)
Canada: when B’nai Brith whistles, the RCMP jumps
by admin on maj.19, 2012, under TRUE
Arthur Topham, publisher of the Radical Press website, was arrested on May 16, 2012, at 11:30 am on the Barkerville Highway near Quesnel, B.C., put in handcuffs and taken to jail. Apparently, Arthur’s home had been staked out for quite some time by the RCMP. The warrant for his arrest read “commission of hate crimes” [...]![]()
(continue reading…)
25 maja - Europejski Dzień Bohaterów Walki z Totalitaryzmem
by admin on maj.19, 2012, under TRUE
Szanowni Państwo, Porozumienie na rzecz Obchodów Dnia i Roku Żołnierzy Wyklętych oraz Fundacja Paradis Judaeorum wzywają do uczczenia 64. rocznicy śmierci rtm.Witolda Pileckiego. Pod adresem polityków ponowiono apel o konsekwentne i skuteczne działania celem ustanowienia 25 maja europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Zob. materiał z 18 maja 2012 pt. “Europejski Dzień Bohaterów Walki z [...]![]()
(continue reading…)
CZY JARUZELSKI WYKONYWAŁ POLECENIA ROCKEFELLERA?
by admin on maj.19, 2012, under TRUE
Zapraszamy Państwa do czytania załączonego Biuletynu PRP nr 289. Polecamy szczególnie artykuł Marcina Masnego pt. General i prawda. http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd201214&nr=33 Poniżej zamieszczamy kometarz do tego artykułu, nadesłany przez naszego kolegę z Bostonu Leszka Grodzkiego. Redakcja CZY GEN. W. JARUZELSKI WYKONYWAŁ POLECENIA ROCKEFELLERA? Artykuł Marcina Masnego zawiera niezwykle cenna informacje, która może spełniać role brakującego klocka w [...]![]()
(continue reading…)
System, elita, konie i forsa
by admin on maj.18, 2012, under TRUE
Wiedza bez władzy jest warta tyle co g… Jednak warto pamiętać o tym, że wiedza jest również informacją a jej cenę zna każda armia, która bez zwiadu jest ślepa. Przynoszę Wam dzisiaj prosty raport: “Przegrywamy”. Stary porządek, odchodzi w niebyt. Nie ma sensu walczyć o coś co zostało bezpowrotnie stracone. Możecie nie zgodzić się z porównaniem, którego użyję ale jeżeli dysponujecie wyobraźnią to zrozumiecie dlaczego go użyłem.
Zakład karny jest uproszczeniem państwowości. Istnieją nieprzekraczalne fizyczne granice, władze, strażnicy. Jakaś grupa ludzi przebywa na tym terytorium i ustala swoje reguły, niezależne od odgórnych regulaminów. Pół wieku temu w kryminałach wyraźnie zarysowało się zjawisko więziennej elity – grypsery. Grypsera ustaliła własne kanony wartości, reguły, zabarykadowała się przed przypadkowymi osobami i stworzyła surowy system kar za wyłamanie się. W realnym państwie podobnie postępują m.in. tzw. elity intelektualne.
Wzrost zasobności społeczeństwa oraz pojawienie się narkotyków wywołały zmiany w hierarchii więziennej. Pojawiły się “konie” – czyli nasterydowane osiłki, którzy jednym pacnięciem są w stanie posłać kilku grypsujących do szpitala. Pojawiła się forsa – która skłoniła wielu grypsujących do wejścia w układy z frajerami. Pojawiły się problemy natury “konstytucyjnej”, gdzie zaszła np. konieczność podania ręki strażnikowi przez grypsującego, np. gdy groził gitowi upadek z wysokiego dachu. Grypserka idzie w niebyt, miażdżona powoli przez zupełnie nowe reguły, których więzienni ortodoksi nie pojmują.
W naszej rzeczywistości za narkotyki możemy uznać internet – który wytworzył nowe kanały komunikacji i okoliczności zawierania znajomości. Pojawiły się konie, czyli osoby pozbawione wszelkich hamulców, które zajęły się udanym osiąganiem znaczenia. Pojawiła się forsa. Elity przestają mieć znaczenie, zresztą zostały zainfekowane od środka i z zewnątrz.
Czy zmiany w zakładach karnych mogą stanowić punkt odniesienia w poszukiwaniu rozwiązań dla współczesności? Uważam że tak. Kryminalne elity były zjawiskiem uznanym przez system za szkodliwy, dlatego ich zanikanie można uznać za plus. Czy skorzystali na tym frajerzy? Tylko konie lub ci z forsą. Czy resocjalizacja nabrała większych szans? Nie. Przestępczość transformowała. To co było groźne i zakazane jeszcze niedawno, przestało mieć znaczenie dziś, pojawiło się nowe, z którym nie za bardzo wiadomo co zrobić. Nowe środki płatnicze np. karty telefoniczne, rozliczenia w obiegu narkotykami, gangi, zmiana relacji “strażnicy – więźniowie” (związana m.in. ze zwiększeniem prawa człowieka). Ludzie nie lubią chaosu dlatego dyrektor zarzyna gdzieś więźnia, strażnik strzela do konwojowanych osadzonych i konwojujących, osadzeni sięgają po socjotechniki. Los frajera w mamrze była zawsze mizerny. Musiał taki sprzątać, nie mógł jeść przy stole z gitem, musiał wykonywać polecenia “ludzi”. To akurat nie zmieniło się choć zmienił się system władzy i frajer usługuje dziś częściej koniom lub dysponującym forsą, niż mizerniejącym gitom.
O słabości frajerów, decyduje lękliwość, osłabiają ich wpojone w dzieciństwie zasady, brak cech przywódczych czyli brak umiejętności podporządkowywania sobie innych, nierzadko inteligencja która utrudnia ustalanie zgodnych zdań, indywidualizm, olewstwo, niechęć do angażowania się w cokolwiek, chęć szybkiego wyjścia z paki i zapomnienia o wszystkim.
Co jest właściwie problemem? To, że frajer w mamrze sprząta a obywatel w państwie również ma przesrane i nie ma nic do powiedzenia. Tak było, jest i prawdopodobnie będzie. Zmieniły się jedynie uwarunkowania. Cele ewentualnego sprzeciwu znalazły się w innych lokalizacjach niż 40 lat temu. Co z tego że wiemy o tym że sterydy sztucznie pompują? Co z tego że forsa jest często wirtualna? Najbardziej bolesną różnicą między państwem a kryminałem jest to, że do kryminału trafiamy z własnej woli, gdy Polakami stajemy się z racji narodzin.
elity – konserwatyści
konie – “po trupach do celu”
forsa – “to co przerosło marzenia Miltona Friedmana”
(tekst postaram się poprawiać w wolnym czasie, gdyż powstał praktycznie ‘na kolanie’)
S**M NA EURO!
by admin on maj.18, 2012, under TRUE
W euro-propagandzie PO odkryłem pewien defekt. Opiera się ona na mniej więcej takim przekazie: “Przyjadą turyści, inwestorzy, zarobią hotelarze, restauratorzy, ale gdy naród nie będzie grzeczny to nie przyjadą i nic nie będziemy mieli”. Ale kurwa mać: Jacy my??? Jak 90% Polaków, nie mam hotelu, nie mam restauracji, nie mam nawet kawałka autostrady, nie jestem udziałowcem stadionu, nie zarobię na EURO2012 złamanego grosza! Dla mnie PO przygotowało WSPANIAŁE SPORTOWE EMOCJE? Mam być z tego powodu dumny?? O przepraszam, kiedy Tusk z Rostowskim sprawią, że bez drżenia o jutro, będę mógł rozwalić się na kanapie i oglądać mecze, to mogą na moją dumę liczyć. Dziś tego komfortu nie mam, prawdopodobnie będę jak co dzień zapierdalał nastą godzinę, by w finale dnia z pełnią wiary w to, że słowa, które wypisuję przynoszą jakiś sens, przedstawić kilka myśli.
Nie zapomnę nigdy jak posłanka Kidawa-Błońska, namawiała Polaków do niepalenia ukraińskich papierosów gdyż to niedobre jest dla naszego kraju. A palenie polskich jest dobre? To z czego ma zrezygnować palacz przemyconych, który przerzuci się na polskie, z cebularza czy kefiru? Dla zasranego patriotyzmu można w ogóle przestać jeść, spać i srać.
Mamy udawać kraj uporządkowany? Za jaką cenę? Z uśmiech premiera? Czy ja jestem dziecko? Do kurwy nędzy, o co tu chodzi??? Unia pompuje w nas sporą gotówkę i mówi: Donald, co ty świrujesz? Po takim zastrzyku kasy powinniście mieć wzrost 7% albo więcej, a tu… jakieś mizerie. Ginie Wam kasa!
Donald na to: Wszystko pod kontrolą, wiecie, rozumiecie, podwyższyliśmy wiek ’67, Polska jest stabilna.
Grecja – Rostowski straszy – idzie katastrofa. Pewnie że idzie, bo gdy powstaną luki na kontach tych którym Grecy zalegają, to dla Polski może być mniej lub wcale. Ale czy to jest mój problem? I tak nic z tego nie mam. To nie mi nie dadzą. Wal się Platformo. Strasz tych co premie za A2 dostali.
Jest w tym wszystkim jakiś Duda. W co on gra? Tego nie pojmuję. Niby argumenty rzeczowe, ale wykonanie po…rdolone. Przyszedł pod sejm, pozadymiał a ustawa i tak została podpisana… więc technologia wywierania wpływu mówiąc kolokwialnie chujowa jest. Z Palikotem nie chce gadać, bo przecież Solidarność ma kościół wpisany w statut a Palikot to przecież antychryst. Genialne zestawienia, tylko w Polsce! To pokażmy turystom, pokażmy jak Polak Polakowi skurwysynem. Jakim stadem egoistycznych głąbów jesteśmy.
Wszystko mi już wisi. Norman Davies, angol, z perspektywy, już w średniowieczu naszym dojrzał, że w pytę lecimy. Niby z wierzchu normalni a pod spodem pustka aż piszczy. Ile można się ukrywać? Ile można zastawiać się i obnosić? Na tych cyrkach zarabia jakaś kasta cwaniaków, a reszta ma szczerzyć kły? Mało? Można byłoby przecież pozamykać niepokornych i wkurwionych.
Bojkotuję! Dość knebli! Pierdolę PO-propagandę. SLD pierdolę. Pierdolę PiS-durni z Rydzykiem do kupy wziętych, krótkowzrocznych skurwysynków. Pierdolę scierwojadów którzy rozpierdalają Ruch Poparcia od wewnątrz. Pierdolę ludzkie łachy, którym obicie ryja byłoby nagrodą. Welcome to Poland. Kraju cuchnącym hipokryzją, cwaniactwem, złodziejstwem i tępotą. Pierdolę kraj, w którym mówią wszyscy a i tak nikt nie ma znaczenia. Nie ma już nic. Wymsknęła ci się Polska Tusku.
nieświęty protest
by admin on maj.18, 2012, under TRUE
Wielu medialnych specjalistów, bardzo często używa stwierdzeń typu “tak jest na zachodzie” lub “takie jest prawo demokracji”. Powstało w związku z tym “święte prawo opozycji” polegające na negowaniu wszystkiego co proponuje koalicja, “święte prawo mediów” pozwalające wchodzić za politykami do wychodków a w ostatnim czasie uzupełniliśmy zestaw o “święte prawo do protestów”.
Jak to jest z tymi świętościami? Nie trzeba szukać zbyt daleko. W niemieckiej konstytucji znajduje się artykuł (Rozdz. I art.8 Swoboda pkt 1), który mówi o swobodzie organizowania pokojowych zgromadzeń – czyli pełna świętość – ale… bez broni(!). Gdybym ufał medialnym zapewnieniom i słowiańskiej fantazji, czym prędzej zadałbym pytanie: “Cóż to za demokracja skoro stawia jakieś ograniczenia? Dyktatura zwykła! Przecież nie jest ważne z bronią czy bez ale o co!”.
I tu chyba tkwi sedno zagadnienia. Nie znam definicji broni w prawie niemieckim ale znalazłem opis w ojczystym: Zgodnie z ustawą z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji (Dz. U. Nr 53, poz. 549 z późn. zm.) broń to narzędzia i urządzenia, których używanie może zagrażać życiu lub zdrowiu. Dalej wyliczono gatunki takich narzędzi: bron biała, pałki, kastety, gazy łzawiące, przedmioty przeznaczone do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej itd. Jak widać, broń nie służy jedynie zagrażaniu zdrowiu lub życiu ale i obezwładnianiu.
UEFA przygotowując się do EURO2012 wzbogaciła “definicję” określając bardzo konkretnie zestaw przedmiotów, które mogą utrudniać pokojowe kibicowanie. Na liście znalazły się m.in materiały pirotechniczne, substancje łatwopalne i drzewce do flag, które muszą być plastikowe, mierzyć maksymalnie metr i mieć grubość jednego centymetra. Ustalono jednym słowem to, jakie przedmioty mogą w broń zmienić się dzięki kreatywności użytkowników.
Podsumowując, okaże się, że flaga na dwumetrowym dębowym drągu o grubości 3 cm, może stać się dość łatwo bronią, a gdy okłada się nią jakiegoś posła czy człowieka w kamizelce z napisem “POLICJA” – to już na pewno. Podobnie z łatwopalnymi cieczami lub petardami. Czy użycie siły w celu pozbawienia kogoś wolności mieści się w kategorii broni? Skoro służy obezwładnieniu – zapewne tak.
Dzięki powyższej charakterystyce, nie jest tak trudne ustalenie tego, kto chce protestować a kto “dymić”. Można pójść dalej: protest z bronią jest przewrotem (praktycznie cały rozdział XVII k.k.), gdy bez niej – jest tym na co wskazuje nazwa.
Jedno słowo w konstytucji a jak wiele sensu.

(fot:WP)
polski taliban
by admin on maj.18, 2012, under TRUE
Wojna partyzancka ideowo wspierana wypaczonymi interpretacjami zasad religijnych, jest związkiem, wobec którego względnie uporządkowany świat zachodu pozostaje bezradny. Reguła “tak się nie robi” – traci rację bytu. Polska i Afganistan mają wiele wspólnego. Oba kraje posiadają oficjalne rządy, które niestety nie są w stanie zapanować nad społeczeństwem poddanym silnemu wpływowi lokalnych watażków. W obu krajach prowadzi się misję demokratyzującą, choć edukację zastąpiono karabinami lub średnio kontrolowanym dopływem gotówki. W obu krajach podważany jest sens demokracji, która stoi w sprzeczności z pradawnymi lub całkiem świeżymi objawieniami domorosłych proroków.
Co jakiś czas pojawia się pytanie o to czy demokratyzujących środków nie należałoby zainwestować w szkoły, szpitale, informatyzację, infrastrukturę? I owszem, budowanie szkół, dróg czy wyposażanie szpitali, okazało się całkiem dobrym interesem, ale czy o to dokładnie chodziło? Czy szkoły uczą, szpitale leczą a drogi wypełniają się podróżnymi? Nawet gdy odpowiemy “tak”, to pytania “czego, jak lub kto” staną się dość istotne.
Gdzie tkwi problem? Zasadniczo u podstaw. Czy Afgańczycy, oczekujący jako takiej stabilizacji, większego bezpieczeństwa i krzty wolności – chcieli demokracji? Chcieli szariatu z ludzką twarzą, tak jak Polacy oczekiwali ludzkiej twarzy od degenerującego społeczeństwo socjalizmu. Zderzenie Polaków z dzikim kapitalizmem i Afgańczyków z karabinami niosącymi rzekomą wolność, wywołały podobne wrażenie. W obu przypadkach konstatacja była podobna: “To nie jest wolność, nadal nie mamy znaczenia, nadal jesteśmy nikim, stajemy się niewolnikami kolejnego pana”.
Na takim przekonaniu niezwykle łatwo zbudować argument aspołeczności demokracji, tylko czy to czego doznaliśmy i doznajemy jest demokracją? Społeczeństwo podzieliło się na zwolenników powrotu do starego ładu (może dotkliwego ale ładu) lub przeciwnie, skierowało swoje myśli ku zaostrzeniu rygorów wyznaniowych mających chronić naród przed demokratycznym zepsuciem, którego przeniknięcie było wynikiem “chwilowego rozluźnienia”.
Dlaczego społeczeństwa rozumują tak płytko? Cóż, idea nie wygra nigdy z tym co namacalne. Bóg niematerialny przegra zawsze z wymalowanym na obrazie dziadkiem w koronie. Społeczeństwa potrzebują symboli a nie głębokich racji. W roztargnieniu spowodowanym życiowymi problemami dostarczanymi masowo przez płodne media i “meczety”, nie jesteśmy w stanie rozpatrywać filozoficznych zagadnień, które i tak okazują się nie całkiem spójne, gdyż “co filozof to nieco inna koncepcja”. Keynes, Friedman, “szkoła chicagowska”, interwencjonizm, państwo opiekuńcze, deregulacje, neoliberalizm?
Czyż nie łatwiej zmotywować tłumu okrzykiem “łapaj złodzieja” niż “bądźmy uczciwi”? Co zresztą znaczy uczciwość? Przecież jesteśmy wyjątkowo uczciwi a nawet sprawiedliwi, prawdopodobnie nie możemy być już bardziej uczciwi niż jesteśmy, jedziemy wprost po bandzie uczciwości. Trudno też znaleźć podobnie pracowity i myślący naród. Trudno znaleźć naród bardziej okradziony i dotknięty historycznymi kataklizmami.
Czyż nie należą się nam odszkodowania?
Polski taliban, żeruje na tych “potrzebach”. Wszystko dla biednych ludzi, dość złodziejstwa, dość niewoli. Co z tego, że wcale nie tak łatwo stwierdzić kiedy ostatnio nas okradziono, skoro jesteśmy okradani masowo, codziennie i to za naszymi plecami? Jesteśmy tak dobrze okradani, że nawet złodzieja nie widzimy i strat nie potrafimy stwierdzić – doświadczamy wręcz złodziejskiej perfekcji! Ważne że znamy prawdę, oj znamy.
Czy taką wojnę można wygrać? Wojować z ludzką potrzebą szacunku, wartości dodanej, skłonnością do użalania się nad sobą i jednoczenia we wspólnie doznawanej krzywdzie? Wszystkiemu winni Żydzi i tajemne moce.

(fot: Google – grafika)
