Być kimś lub być nikim – całkiem poważnie
by admin on wrz.01, 2010, under TRUE
Co ma wspólnego Romskey, Guzikiewicz, Matka Kurka i wiele wiele innych osób ? To że korzystając ze sprzyjającej koniunktury zapewnili sobie widoczność. Wcześniej nie znaczyli nic. Można powiedzieć że wraz z nadejściem pis rozpoczął się złoty okres dla wszelkiej maści średnio utalentowanych (średnio – gdyż niedostrzeganych wcześniej) ambitnych ludzi którzy w jakimś sensie wykazali się odwagą lub talentem składania pasujących do okoliczności słów. Adresatem i tematem była i nadal jest partia która nigdy nie powinna pojawić się na politycznej scenie. Kuriozum przyciąga zawsze uwagę, a wyrażane opinie na temat dziwoląga nie muszą charakteryzować się specjalistyczną wiedzą. To zresztą logiczne – coś wyjątkowego zwykle nie posiada naukowego opracowania.
Guzikiewicza należałoby wyłączyć z opisanego wyżej nurtu choć tylko z powodu odmiennej trampoliny z której korzystał. Dla Guzikiewicza trampoliną był strajk jak zresztą dla Lecha Wałęsy i większości znanych osobistości polskiej polityki. Gdyby nie było niespokojnych lat 70-tych, 80-tych historia nie poznałaby wielu nazwisk. Dziś można tych ludzi podzielić na tych którzy czegoś dokonali i tych którzy dopiero są w trakcie „dokonywania”. Ci którzy dokonali śpią spokojnie, zapisali się w historii, nie cierpią głodu. Gorzej z dokonującymi, takimi jak Śniadek czy Guzikiewicz którym upadek komuny ograniczył możliwość planowanej świetlanej kariery. Można by powiedzieć że PRL-u nie należało ukatrupiać dlatego aby drugi, trzeci i ostatni szereg działaczy mógł się zasłużyć. Byłoby sprawiedliwie i zgodnie.
W historii oczywiście tak nie ma. Nawet obchody zwycięskiej ostatniej wojny światowej dzielą na zwycięzców i pół-zwycięzców których można na główne uroczystości nie zapraszać. Zamykanie pewnych rozdziałów dziejów frustruje a niekiedy sprzyja nieudolnym reanimacjom powalonych trupów historii. Odradza się wówczas groteskowa walka z niewidzialnym wrogiem i próby ‘zasłużania’ na polu walki z ową wirtualną reakcją.
Walka przybiera mniej lub bardziej rozpaczliwą postać. Kaczyński, Guzikiewicz, Walentynowicz – to ekstrema. Romskey to raczej „fakt umiarkowany” który niekiedy dla zaspokojenia własnej ciekawości decyduje się na eksperymenty typu „Sierpień miesiącem bez Kaczyńskiego”. W tym miejscu należy się Wam głęboki ukłon z mojej strony za to że wytrwaliście ten trudny czas i zaglądacie jeszcze;) Dziękuję Wam za to. Dziękuję za to że uświadomiliście mi iż przetrwanie bez kurczowego trzymania się ‘trampoliny’ jest możliwe choć na pewno mniej spektakularne niż byśmy sobie tego życzyli. W każdym razie dobrze jest i nie trzeba psuć.
Nie wiem czy pamiętacie ale istniały niegdyś ambicje tworzenia miejsc na podobieństwo paryskiej „Kultury”. Nie nawiązuję do tworzenia portalu którego idea wciąż mi umyka a lubię wyraźne cele (‘Kultura’ posiadała cel). Nieprzewidzianie, właściwie tylnymi drzwiami natrafiłem na postać Giedroycia który okazał się redaktorem naczelnym tego przedsięwzięcia. Ilekroć słyszałem z ust polityków to nazwisko brzydziłem się choćby zajrzeniem do wikipedii w obawie iż spotkam jakiegoś nabzdyczonego tuza którego dla zachowania reputacji należy traktować z nabożeństwem. Pewnie w tym momencie kilkoro z Was pokręciło głową nad moim stanem świadomości. Wybaczcie. Młody byłem. W spadku odziedziczyłem jedynie aurę mitu zawierającego kilka tytułów, pojęć i nazwisk.
Satysfakcjonuje mnie odkrywanie ludzi w zupełnie inny sposób niż ten powszechnie stosowany czyli za sprawą poczty pantoflowej i uświetniania ich nazwisk przez szacowne gremia. Przygoda z Giedroyciem zaczęła się od cytatów – a więc słów które spodobały się mi zanim poczułem pozytywne zaskoczenie na widok nazwiska autora. Podobnie poznawałem Piłsudskiego który pozbawiony mitologicznych falbanek okazał się całkiem równym kolesiem.
Giedroyc był kimś. Swoją pozycję budował latami a czas polskiej walki z komunizmem przysporzył mu jedynie nieco większej uwagi. Tacy ludzie nie mogą zniknąć. Pod ich stopami trwa potężny fundament własnych dokonań i pracowitości niezależny od chwilowych koniunkturalnych trampolin. Nie muszą się szarpać, nie muszą się smucić spadkiem nakładu który nie minie określonego dolnego pułapu. Czy istnieje coś dla Guzikiweicza i Romskeya ? Dla nas ? Pytam całkiem serio gdyż problemy ambicjonalne są źródłem ogromnej masy polskich napięć.
Spoglądając na takie postacie jak Piłsudski, Giedroyc czy LeBon zauważyć można ich nietuzinkową umiejętność syntetycznej analizy rzeczywistości. Z samych cytatów wymienionych można stworzyć cenne a zarazem wyjątkowo lekkie kompendium wiedzy o Polakach, narodzie, społeczeństwie. Wielkie było moje zdziwienie gdy niekiedy 50 letnie słowa Giedroycia pasowały do A.D. 2010 jak właściwy klucz do właściwego zamka. Pozwolę sobie na kilka cytatów:
Giedroyc :
*Największe zagrożenia dla Polski to nacjonalizm i klerykalizm.
*Nieszczęściem Polski jest to, że jej historia jest zakłamana jak nigdzie na świecie.
*Polacy – to okropny naród. Zapewne, każdy naród jest okropny. Ale Polacy odznaczają się szczególną słabością charakteru i niewykształconą administracją.
LeBon
*Idee starzeją się szybciej niż słowa.
*Masy są zawsze pod wrażeniem siły, jedynie rzadko dobroci.
*Kto bowiem posiada odpowiednio wielki prestiż i nie dopuści do jego osłabienia, ten może pogardzać ludźmi, może ich mordować milionami, może narazić kraj na niebezpieczeństwa grożące z zewnątrz, a wszystko mu ujdzie bezkarnie.
Piłsudski
*I staję do walki, tak jak poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partyj i stronnictw nad Polską, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiętaniem tylko o groszu i korzyści.
*Pamiętaj, że wartość ma nie to, co ty mówisz, ale to jak się to odbija w mózgu słuchającego
*Polacy chcą niepodległości, lecz pragnęliby, aby ta niepodległość kosztowała dwa grosze i dwie krople krwi
Czy nie daje do myślenia to że tak przejrzyście wyłożone problemy nie doczekały się dotychczas koniecznych napraw ? Czy powiedzieć coś mądrego to powiedzieć coś czego nigdy nikomu nie uda się zrealizować ? Zachęcony odezwą Lecha Wałęsy do „Budowania od dziś lepszej polskiej rzeczywistości” myślę że wystarczyło zająć by się dowolnym cytatem aby swoje istnienie jakoś pozytywnie zapisać. Zaniechać walki z widmami, czerpania natchnienia z pisu gdyż to obora, zagląda się do niej tylko w ramach niezbędnych prac gospodarskich ale na pewno nie mieszka się w niej. Czy nie istnieją w Polsce środki pozytywnej ale i autentycznej realizacji ?
Już w trakcie rozwiązywania problemów z cytatów pojawi się ktoś kto wyznaczy kolejne ponadczasowe pozornie niemożliwe do zrealizowania cele i znajdą się tacy którzy udowodnią iż od reguł istnieją wyjątki. Dlaczego nie moglibyśmy być właśnie takimi ludźmi ? Wracając do spraw bieżących zastanawiam się czy rozdzielenie Solidarności od Solidarności może ograniczyć moc rażenia Guzikiewicza. Uważam że jego frustracja jeszcze bardziej nasiliłaby się. Marginalizowanie frustratów to jak robienie zastrzyków z kwasu bykom. Nie będzie możliwe zajęcie się czymkolwiek do momentu gdy ludzie pokroju kaczyńskiego nie zostaną odciągnięci od walki z fantomami w rejony niekolizyjnych form samorealizacji. Guzikiewicz podobno pisze niezłe streszczenia do filmów może dać mu pracę w telewizji ? Od wypożyczalni kaset video zaczynał przecież Quentin Tarantino. Jarek chce pełnej władzy – więc może niech zmieni Alika na jakiegoś psa ? Koty są przecież znane ze swojej niezależności i kapryśności. Krzyżowcy zaangażowali się w zbiórkę pieniędzy na pomnik który nie powstanie – tracą więc czas i środki a pojawiła się inicjatywa budowy Hospicjum imienia Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Rozwiązania są obok nas i nawet w postępowaniu Tuska zauważyłem reakcję na sugestię iż duszenie społeczeństwa musi równoważyć rozluźnianie. Adam Jasser został nowym pełnomocnikiem szefa rządu ds. walki ze zbędną biurokracją. Zapowiada, że w ciągu miesiąca przygotuje pakiet ustaw ułatwiających założenie firmy. Jestem za ! CiT może wyręczy VAT lub akcyzę ?
Rozwiązania znajdują się w zasięgu rąk i pomysłowych głów. Stłumienie niepokojów to wielkie wyzwanie. Dusić kaczora – tak – ale dać mu również jakąś alternatywę ! Dać alternatywę tym których zajmuje dziś głównie przeszkadzanie innym.