Author Archive
US military option for Iran is ready
by admin on maj.19, 2012, under TRUE
The US military option for Iran is ‘ready,’ American ambassador to Israel says: Daniel Shapiro’s comments, made at closed forum in Tel Aviv on Tuesday, broadcast on Channel 2 news By Michal Shmulovich and Greg Tepper May 17, 2012 “Times Of Israel” — The United States has completed its planning for a military strike on [...]![]()
(continue reading…)
Canada: when B’nai Brith whistles, the RCMP jumps
by admin on maj.19, 2012, under TRUE
Arthur Topham, publisher of the Radical Press website, was arrested on May 16, 2012, at 11:30 am on the Barkerville Highway near Quesnel, B.C., put in handcuffs and taken to jail. Apparently, Arthur’s home had been staked out for quite some time by the RCMP. The warrant for his arrest read “commission of hate crimes” [...]![]()
(continue reading…)
Miedwiediew: narodom przysługuje prawo do decydowania o własnych losach
by admin on maj.19, 2012, under TRUE
Miedwiediew: narodom przysługuje prawo do decydowania o własnych losach![]()
(continue reading…)
25 maja - Europejski Dzień Bohaterów Walki z Totalitaryzmem
by admin on maj.19, 2012, under TRUE
Szanowni Państwo, Porozumienie na rzecz Obchodów Dnia i Roku Żołnierzy Wyklętych oraz Fundacja Paradis Judaeorum wzywają do uczczenia 64. rocznicy śmierci rtm.Witolda Pileckiego. Pod adresem polityków ponowiono apel o konsekwentne i skuteczne działania celem ustanowienia 25 maja europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Zob. materiał z 18 maja 2012 pt. “Europejski Dzień Bohaterów Walki z [...]![]()
(continue reading…)
CZY JARUZELSKI WYKONYWAŁ POLECENIA ROCKEFELLERA?
by admin on maj.19, 2012, under TRUE
Zapraszamy Państwa do czytania załączonego Biuletynu PRP nr 289. Polecamy szczególnie artykuł Marcina Masnego pt. General i prawda. http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd201214&nr=33 Poniżej zamieszczamy kometarz do tego artykułu, nadesłany przez naszego kolegę z Bostonu Leszka Grodzkiego. Redakcja CZY GEN. W. JARUZELSKI WYKONYWAŁ POLECENIA ROCKEFELLERA? Artykuł Marcina Masnego zawiera niezwykle cenna informacje, która może spełniać role brakującego klocka w [...]![]()
(continue reading…)
S**M NA EURO!
by admin on maj.18, 2012, under TRUE
W euro-propagandzie PO odkryłem pewien defekt. Opiera się ona na mniej więcej takim przekazie: “Przyjadą turyści, inwestorzy, zarobią hotelarze, restauratorzy, ale gdy naród nie będzie grzeczny to nie przyjadą i nic nie będziemy mieli”. Ale kurwa mać: Jacy my??? Jak 90% Polaków, nie mam hotelu, nie mam restauracji, nie mam nawet kawałka autostrady, nie jestem udziałowcem stadionu, nie zarobię na EURO2012 złamanego grosza! Dla mnie PO przygotowało WSPANIAŁE SPORTOWE EMOCJE? Mam być z tego powodu dumny?? O przepraszam, kiedy Tusk z Rostowskim sprawią, że bez drżenia o jutro, będę mógł rozwalić się na kanapie i oglądać mecze, to mogą na moją dumę liczyć. Dziś tego komfortu nie mam, prawdopodobnie będę jak co dzień zapierdalał nastą godzinę, by w finale dnia z pełnią wiary w to, że słowa, które wypisuję przynoszą jakiś sens, przedstawić kilka myśli.
Nie zapomnę nigdy jak posłanka Kidawa-Błońska, namawiała Polaków do niepalenia ukraińskich papierosów gdyż to niedobre jest dla naszego kraju. A palenie polskich jest dobre? To z czego ma zrezygnować palacz przemyconych, który przerzuci się na polskie, z cebularza czy kefiru? Dla zasranego patriotyzmu można w ogóle przestać jeść, spać i srać.
Mamy udawać kraj uporządkowany? Za jaką cenę? Z uśmiech premiera? Czy ja jestem dziecko? Do kurwy nędzy, o co tu chodzi??? Unia pompuje w nas sporą gotówkę i mówi: Donald, co ty świrujesz? Po takim zastrzyku kasy powinniście mieć wzrost 7% albo więcej, a tu… jakieś mizerie. Ginie Wam kasa!
Donald na to: Wszystko pod kontrolą, wiecie, rozumiecie, podwyższyliśmy wiek ’67, Polska jest stabilna.
Grecja – Rostowski straszy – idzie katastrofa. Pewnie że idzie, bo gdy powstaną luki na kontach tych którym Grecy zalegają, to dla Polski może być mniej lub wcale. Ale czy to jest mój problem? I tak nic z tego nie mam. To nie mi nie dadzą. Wal się Platformo. Strasz tych co premie za A2 dostali.
Jest w tym wszystkim jakiś Duda. W co on gra? Tego nie pojmuję. Niby argumenty rzeczowe, ale wykonanie po…rdolone. Przyszedł pod sejm, pozadymiał a ustawa i tak została podpisana… więc technologia wywierania wpływu mówiąc kolokwialnie chujowa jest. Z Palikotem nie chce gadać, bo przecież Solidarność ma kościół wpisany w statut a Palikot to przecież antychryst. Genialne zestawienia, tylko w Polsce! To pokażmy turystom, pokażmy jak Polak Polakowi skurwysynem. Jakim stadem egoistycznych głąbów jesteśmy.
Wszystko mi już wisi. Norman Davies, angol, z perspektywy, już w średniowieczu naszym dojrzał, że w pytę lecimy. Niby z wierzchu normalni a pod spodem pustka aż piszczy. Ile można się ukrywać? Ile można zastawiać się i obnosić? Na tych cyrkach zarabia jakaś kasta cwaniaków, a reszta ma szczerzyć kły? Mało? Można byłoby przecież pozamykać niepokornych i wkurwionych.
Bojkotuję! Dość knebli! Pierdolę PO-propagandę. SLD pierdolę. Pierdolę PiS-durni z Rydzykiem do kupy wziętych, krótkowzrocznych skurwysynków. Pierdolę scierwojadów którzy rozpierdalają Ruch Poparcia od wewnątrz. Pierdolę ludzkie łachy, którym obicie ryja byłoby nagrodą. Welcome to Poland. Kraju cuchnącym hipokryzją, cwaniactwem, złodziejstwem i tępotą. Pierdolę kraj, w którym mówią wszyscy a i tak nikt nie ma znaczenia. Nie ma już nic. Wymsknęła ci się Polska Tusku.
System, elita, konie i forsa
by admin on maj.18, 2012, under TRUE
Wiedza bez władzy jest warta tyle co g… Jednak warto pamiętać o tym, że wiedza jest również informacją a jej cenę zna każda armia, która bez zwiadu jest ślepa. Przynoszę Wam dzisiaj prosty raport: “Przegrywamy”. Stary porządek, odchodzi w niebyt. Nie ma sensu walczyć o coś co zostało bezpowrotnie stracone. Możecie nie zgodzić się z porównaniem, którego użyję ale jeżeli dysponujecie wyobraźnią to zrozumiecie dlaczego go użyłem.
Zakład karny jest uproszczeniem państwowości. Istnieją nieprzekraczalne fizyczne granice, władze, strażnicy. Jakaś grupa ludzi przebywa na tym terytorium i ustala swoje reguły, niezależne od odgórnych regulaminów. Pół wieku temu w kryminałach wyraźnie zarysowało się zjawisko więziennej elity – grypsery. Grypsera ustaliła własne kanony wartości, reguły, zabarykadowała się przed przypadkowymi osobami i stworzyła surowy system kar za wyłamanie się. W realnym państwie podobnie postępują m.in. tzw. elity intelektualne.
Wzrost zasobności społeczeństwa oraz pojawienie się narkotyków wywołały zmiany w hierarchii więziennej. Pojawiły się “konie” – czyli nasterydowane osiłki, którzy jednym pacnięciem są w stanie posłać kilku grypsujących do szpitala. Pojawiła się forsa – która skłoniła wielu grypsujących do wejścia w układy z frajerami. Pojawiły się problemy natury “konstytucyjnej”, gdzie zaszła np. konieczność podania ręki strażnikowi przez grypsującego, np. gdy groził gitowi upadek z wysokiego dachu. Grypserka idzie w niebyt, miażdżona powoli przez zupełnie nowe reguły, których więzienni ortodoksi nie pojmują.
W naszej rzeczywistości za narkotyki możemy uznać internet – który wytworzył nowe kanały komunikacji i okoliczności zawierania znajomości. Pojawiły się konie, czyli osoby pozbawione wszelkich hamulców, które zajęły się udanym osiąganiem znaczenia. Pojawiła się forsa. Elity przestają mieć znaczenie, zresztą zostały zainfekowane od środka i z zewnątrz.
Czy zmiany w zakładach karnych mogą stanowić punkt odniesienia w poszukiwaniu rozwiązań dla współczesności? Uważam że tak. Kryminalne elity były zjawiskiem uznanym przez system za szkodliwy, dlatego ich zanikanie można uznać za plus. Czy skorzystali na tym frajerzy? Tylko konie lub ci z forsą. Czy resocjalizacja nabrała większych szans? Nie. Przestępczość transformowała. To co było groźne i zakazane jeszcze niedawno, przestało mieć znaczenie dziś, pojawiło się nowe, z którym nie za bardzo wiadomo co zrobić. Nowe środki płatnicze np. karty telefoniczne, rozliczenia w obiegu narkotykami, gangi, zmiana relacji “strażnicy – więźniowie” (związana m.in. ze zwiększeniem prawa człowieka). Ludzie nie lubią chaosu dlatego dyrektor zarzyna gdzieś więźnia, strażnik strzela do konwojowanych osadzonych i konwojujących, osadzeni sięgają po socjotechniki. Los frajera w mamrze była zawsze mizerny. Musiał taki sprzątać, nie mógł jeść przy stole z gitem, musiał wykonywać polecenia “ludzi”. To akurat nie zmieniło się choć zmienił się system władzy i frajer usługuje dziś częściej koniom lub dysponującym forsą, niż mizerniejącym gitom.
O słabości frajerów, decyduje lękliwość, osłabiają ich wpojone w dzieciństwie zasady, brak cech przywódczych czyli brak umiejętności podporządkowywania sobie innych, nierzadko inteligencja która utrudnia ustalanie zgodnych zdań, indywidualizm, olewstwo, niechęć do angażowania się w cokolwiek, chęć szybkiego wyjścia z paki i zapomnienia o wszystkim.
Co jest właściwie problemem? To, że frajer w mamrze sprząta a obywatel w państwie również ma przesrane i nie ma nic do powiedzenia. Tak było, jest i prawdopodobnie będzie. Zmieniły się jedynie uwarunkowania. Cele ewentualnego sprzeciwu znalazły się w innych lokalizacjach niż 40 lat temu. Co z tego że wiemy o tym że sterydy sztucznie pompują? Co z tego że forsa jest często wirtualna? Najbardziej bolesną różnicą między państwem a kryminałem jest to, że do kryminału trafiamy z własnej woli, gdy Polakami stajemy się z racji narodzin.
elity – konserwatyści
konie – “po trupach do celu”
forsa – “to co przerosło marzenia Miltona Friedmana”
(tekst postaram się poprawiać w wolnym czasie, gdyż powstał praktycznie ‘na kolanie’)
nieświęty protest
by admin on maj.18, 2012, under TRUE
Wielu medialnych specjalistów, bardzo często używa stwierdzeń typu “tak jest na zachodzie” lub “takie jest prawo demokracji”. Powstało w związku z tym “święte prawo opozycji” polegające na negowaniu wszystkiego co proponuje koalicja, “święte prawo mediów” pozwalające wchodzić za politykami do wychodków a w ostatnim czasie uzupełniliśmy zestaw o “święte prawo do protestów”.
Jak to jest z tymi świętościami? Nie trzeba szukać zbyt daleko. W niemieckiej konstytucji znajduje się artykuł (Rozdz. I art.8 Swoboda pkt 1), który mówi o swobodzie organizowania pokojowych zgromadzeń – czyli pełna świętość – ale… bez broni(!). Gdybym ufał medialnym zapewnieniom i słowiańskiej fantazji, czym prędzej zadałbym pytanie: “Cóż to za demokracja skoro stawia jakieś ograniczenia? Dyktatura zwykła! Przecież nie jest ważne z bronią czy bez ale o co!”.
I tu chyba tkwi sedno zagadnienia. Nie znam definicji broni w prawie niemieckim ale znalazłem opis w ojczystym: Zgodnie z ustawą z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji (Dz. U. Nr 53, poz. 549 z późn. zm.) broń to narzędzia i urządzenia, których używanie może zagrażać życiu lub zdrowiu. Dalej wyliczono gatunki takich narzędzi: bron biała, pałki, kastety, gazy łzawiące, przedmioty przeznaczone do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej itd. Jak widać, broń nie służy jedynie zagrażaniu zdrowiu lub życiu ale i obezwładnianiu.
UEFA przygotowując się do EURO2012 wzbogaciła “definicję” określając bardzo konkretnie zestaw przedmiotów, które mogą utrudniać pokojowe kibicowanie. Na liście znalazły się m.in materiały pirotechniczne, substancje łatwopalne i drzewce do flag, które muszą być plastikowe, mierzyć maksymalnie metr i mieć grubość jednego centymetra. Ustalono jednym słowem to, jakie przedmioty mogą w broń zmienić się dzięki kreatywności użytkowników.
Podsumowując, okaże się, że flaga na dwumetrowym dębowym drągu o grubości 3 cm, może stać się dość łatwo bronią, a gdy okłada się nią jakiegoś posła czy człowieka w kamizelce z napisem “POLICJA” – to już na pewno. Podobnie z łatwopalnymi cieczami lub petardami. Czy użycie siły w celu pozbawienia kogoś wolności mieści się w kategorii broni? Skoro służy obezwładnieniu – zapewne tak.
Dzięki powyższej charakterystyce, nie jest tak trudne ustalenie tego, kto chce protestować a kto “dymić”. Można pójść dalej: protest z bronią jest przewrotem (praktycznie cały rozdział XVII k.k.), gdy bez niej – jest tym na co wskazuje nazwa.
Jedno słowo w konstytucji a jak wiele sensu.

(fot:WP)
Palikot pozywa Matkę Kurkę
by admin on maj.18, 2012, under TRUE
Nie jestem neutralny, dlatego być może nie powinienem pisać o zdarzeniu, ale widzę kolejny schemat, który aż prosi się o opis. Poświęćcie proszę kilka minut na przeczytanie tego tekstu, gdyż leży to w naszym wspólnym interesie. Nie dokonałem skrótów, nie chcąc by zawarte w tekście argumenty pozostawały w sferze domysłów.
Swojego czasu policja skierowała do prokuratury pozew przeciw czterem związkowym działaczom (w tym K.Guzikiewiczowi) których oskarżono o tzw. “czynną napaść na funkcjonariuszy policji”. Dla sporej części Polaków była to średnio krzepiąca wiadomość gdyż element bójki stanowił w ich odczuciu zaledwie element kontrowersyjnych działań aktywistów “S”. Policyjny pozew przypominał w gruncie rzeczy, próbę skazania Al’a Capone za oszustwa podatkowe a nie kryminalne przestępstwa, za którymi stał lub brał w nich bezpośredni udział. Pozew przeciw związkowcom, sugerował praktycznie to, że wszystko w tym kraju jest dozwolone o ile nie dochodzi do naruszenia nietykalności cielesnej. Oburzeni nadużywaniem symboliki narodowej i znaku “Solidarności” do wszczynania chamskich awantur, musieli obejść się smakiem.
Poczucie niedosytu okazało się nie jedyną przygotowaną niespodzianką. Oto na drugi dzień, w kilku mediach udostępniono “oskarżonemu” czas antenowy na przedstawienie swojego stanowiska. Jak nietrudno domyślić się, K.Guzikiewicz nie odniósł się do stawianych mu zarzutów, lecz przedstawił typową antyrządową propagandę, zmarginalizował swoją rolę, uderzył w patriotyczne tony, użył kilku barwnych porównań, zasugerował upolitycznienie procesu, podważył uprawnienia wymiaru sprawiedliwości itd. itp. Wierząc mu na słowo, można było odnieść wrażenie, że polski sąd i policja zagięły parol na narodowego bohatera.
Pamiętam, że poczułem wściekłość, choć nie na Guzikiewicza, który bronił się w sposób typowy dla środowisk związanych z PiS i radiem Maryja. Zdenerwowała mnie skrajna nieodpowiedzialność mediów. Pracownicy Temidy zapewne poczuli po tym wystąpieniu, że nie będą sądzić oprycha lecz męczennika ze sporym zapleczem zwolenników. “W ten sposób” – pomyślałem – “można przekuć każdą podłość na czyn zgoła heroiczny”.
100 000 tysięcy złotych nagrody…
Matka Kurka nie ukrywał ambicji związanych ze wzrostem widzialności swojego portalu, dlatego nie przebierał w słowach. Posiadane talenty zaprzągł głównie w dzieło wytwarzanie w miarę przekonujących uzasadnień dla uprawianej “ostrej” publicystyki. Emocje, wolność słowa, prawo do nazywania białego białym a czarnego czarnym – były dość częstymi i udanymi argumentami, zaś żonglowanie porównaniami własnych opisów do języka stosowanego przez osoby opisywane, wytwarzało dystans do problemu u (nierzadko oburzonych) czytelników.
O ofercie nagrody za głowę (ryj) Palikota dowiedziałem się z mediów, lecz moje zdziwienie wzrosło gdy doczytałem kto był autorem. Natychmiast pomyślałem o komercyjnym pajacowaniu i o tym, że “ten typ tak ma”, choć z drugiej strony dostrzegłem dość wyraźną różnicę między nazywaniem kogoś chamem czy żulem (co M.K. dotychczas stosował) a ofertą uśmiercenia kogoś za pieniądze. Nawet gdy to był interesowny żart to wykluczając z opisu nazwiska i dorobek bohaterów zdarzenia, padła oferta zabójstwa. Czy dla poczytności i w ramach wolności słowa można podżegać do gwałtów czy pobić osób niedarzonych sympatią? Czy charakter satyryczny, prowokacyjny lub emocjonalny mogą stać się wystarczająco silnymi argumentami obrony?
Oczywiście, trudno byłoby udowodnić istnienie “miliona” nagrody (100 000 tysięcy) co sugeruje, że autor “listu gończego” nie zamierzał spełnić swojej obietnicy. Z drugiej jednak strony, oferta skierowana została praktycznie do wszystkich użytkowników internetu i to czy autor wypłaciłby nagrodę czy nie, stanowi kwestię drugorzędną. Zadałem sobie pytanie: Jak można być takim imbecylem? Gdyby podobne zjawisko miało miejsce choćby za Odrą byłby to koniec nie tylko portalu ale i właściciela. Żyjemy jednak w Polsce, gdzie często o ewentualnych konsekwencjach przesądzają argumenty natury poetycko-heroicznej. Zdziwiło mnie przypuszczenie ataku, w odpowiedzi na polubowną propozycję usunięcia wpisu, złożoną przez prawniczkę J.Palikota. Taka reakcja umacnia jedynie przekonanie o tym, że autor podtrzymuje swoje racje i nie dostrzega błędu, który popełnił.
Obrona przez atak
Czy w omawianym portalu pojawią się jutro wpisy sugerujące m.in. to, że Palikot walczy z wolnością słowa w internecie? Czy upowszechnienie takiej czy innych teorii pogłębi kryzys wizerunkowy lidera RP? Skądś znam ten tryb działania i przyznam, że zwalczanie skutków może wiązać się z całkiem ciężką pracą. Powraca jednak pytanie o tzw. “efekt mrożący”, który niezależnie od ewentualnego wyroku, sprawić może zaniechanie reakcji na nieprawidłowości dla których nie powinno być miejsca w cywilizowanym świecie. “Po co reagować, skoro adresat uwag sponiewiera naszą reputację używając niekoniecznie rzetelnych argumentów? Lepiej pozostać biernym i nie wychylać się”.
Korzystny wyrok sądu, nie przywrócił Lechowi Wałęsie szlachetnego wizerunku w oczach tej części społeczeństwa, która kwestionuje niezawisłość sądów. Nie chcę postawić znaku równości między Lechem Wałęsą a Januszem Palikotem, jednak w obu przypadkach mamy do czynienia z działaniem ściśle związanym z realizacją interesów politycznych i biznesowych. To te motywy przesądziły o formie upowszechnianych przekazów. Czy dla zwykłego zysku lub korzyści politycznych, można sponiewierać drugiego człowieka? Czy jakikolwiek motyw można uznać za uzasadniony w takim przypadku? Z tym dylematem boryka się również świat biznesu, który okazał się całkowicie bezradny wobec planowego niszczenie wizerunku przez konkurencję. Czy istnieje sposób powstrzymania aktywności, ludzi którzy z wyrokami sądów nie godzą się i “półprywatnie” dzielą się swoimi opiniami na ludnych forach dyskusyjnych? Czy sąd może zakazać wyrażania pozornie własnych opinii choćby w rzeczywistości były sowicie opłacone lub realizowały inne ambicje?
Dwie strony medalu
Doskonale rozumiem intencje autora “listu gończego”. Wiem, że zapomniał się w pędzie ku karierze i prawdopodobnie uznał, że forma przedstawiania racji w jego portalu jest powszechna i choć ostra to w gruncie rzeczy niewinna. Rozumiem także Janusza Palikota, który nie pierwszy raz spotyka się z groźbami pozbawienia go życia. Czy Matka Kurka, jest w stanie przekonać zainteresowanych, sąd czy samego J.Palikota do tego, że pobudzana przez niego nienawiść nie skłoni nikogo (nie chodzi wyłącznie o inteligentnych czytelników) do desperackiego czynu? Taka indywidualna opinia nie miałaby zresztą znaczenia, gdyż byłaby opinią we własnej sprawie.
Konsensus?
Jedyny konsensus (prawny) widzę w usunięciu wpisu i zaniechaniu autopromocji, działaniami naruszającymi polski porządek prawny. Powrót do praktyki byłby działaniem w ramach recydywy, a wówczas wszelkie argumenty zmierzające do polubownego rozwiązania problemu, straciłyby rację bytu.
Szansę należy dać każdemu, choć zacząłem powątpiewać w skuteczność tej formy porozumienia. Domyślam się, że poczucie porażki (ustępstwa), wzmocni jedynie desperację autora w szkalowaniu niedarzonej sympatią postaci, choć tyle prawdopodobnie wynosi cena ustępstw wobec mentalnego prymitywu, do której z trudem ale musimy zacząć przyzwyczajać się. Problem wpisu jest prosty, podżeganie do zabójstw jest przestępstwem ściganym na całym świecie, tak jak kradzież czy upowszechnianie pomówień. Tego typu zarzut może być podstawą nie tylko rozwiązania umowy z reklamodawcami, hostingiem który udostępnił miejsce portalowi, ale również usunięciem odnośników z wyników wyszukiwania Google i pozostałych wyszukiwarek (nakłaniania do popełniania przestępstw zakazuje zwykła netykieta). Bukiet konsekwencji – nie wspominając już o karze finansowej lub pozbawienia wolności – jest ogromny. Jest kwestią pociągnięcia kilku sznurków.
Czy warto ryzykować? Czy walka o widoczność warta jest tego ryzyka? Czy brakuje nam odpowiedzialności za wspólną przestrzeń, skoro musi wkraczać prawo? Czy chcemy powrotu dyskusji o cenzurze, korcącej wielu polityków, którzy chętnie wpisaliby “walkę z chamstwem i przestępczością w internecie” na listy swoich spektakularnych dokonań? Nie liczę na powszechny aplauz. Jednak kiedyś mogę mieć cholerną satysfakcję z wyrażenia zdania “A nie mówiłem?”. Większość postępuje uczciwie, ale to wybryki jednostek wpływają na tworzenie restrykcyjnych przepisów. Zakazać czegoś jest zawsze łatwiej niż coś zmienić a politycy nie lubią się przepracowywać.
Prawdopodobnie tekst ten piszę po czasie gdyż sprawa stała się głośna a tego rodzaju przestępstwa (niestety tak się to nazywa) ścigane są z urzędu, jednak mimo wszystko, na przyszłość, może warto czasem zrezygnować z oślego uporu i ustąpić w imię wspólnej wygody?
/…/Polsko! Pójdźmy na całość i sprawdźmy kiedy będzie dość. Portal Kontrowersje.net funduje nagrodę w wysokości 100 000 złotych za świński ryj Palikota. Świński ryj Palikota może być dostarczony w dowolnej formie, w całości lub w kawałkach, ale koniecznie martwy. Żywy świński ryj Palikota nie będzie honorowany nagrodą. Nagroda zostanie wypłacona tylko i wyłącznie za martwy świński ryj Palikota/…/
fragm. wypowiedzi kontrowersje.net
