Ciekawe teksty dziennikarskie

Archive for Wrzesień, 2010

Co chciałbym powiedzieć Rosjanom

by admin on wrz.30, 2010, under TRUE


Kilka lat temu przedstawiciel władz rosyjskich wyraził następujący pogląd : Bardzo uważnie przyglądamy się Polsce, Polska stała się poligonem doświadczalnym na którym możemy obserwować jak kraj socjalistyczny adoptuje się w gospodarce wolnorynkowej. Doświadczenia Polski są dla nas bezcenne gdyż rozwiązania które w Polsce przyjmują się korzystnie wprowadzamy także u siebie. Odrzucamy bądź wstrzymujemy się z tym co w Polsce staje się źródłem problemów.

Czy trzeba lepszej zachęty ku temu aby być wyłącznie dobrym przykładem ? Czy nie warto eliminować z naszego życia zjawisk czyniących z nas potykającego się o własne błędy królika doświadczalnego ? Jeżeli zacytowane we wstępie słowa są szczere a nie mam powodów by uznawać iż tak nie jest to proces otwierania się Rosji w dużej mierze zależy od nas Polaków.

W środowiskach politycznych nie tylko polskich ale i zachodnioeuropejskich dość silnie umocowało się przekonanie o tym iż miarą demokratyzacji Rosji jest powstanie w strukturach jej władzy partii ultraprawicowych których nadrzędnym celem powinno być „obalenie tyranii Putina i jego prawej ręki Miedwiediewa”. „Silne umocowanie” nie oznacza powszechności tego typu poglądów choć liczba i wpływy sympatyków pozwalają na to aby opinie te odbijały się szerokim medialnym echem.

- Czy życzymy Rosji rosyjskiego „PiS” i rosyjskiego Jarosława Kaczyńskiego ?

Polskie doświadczenia są bardzo wymowne i miejmy nadzieję że Rosja nie pozwoli na powstanie tak szkodliwej dla interesów państwa formacji. Polityk pokroju Jarosława Kaczyńskiego na czele Federacji Rosyjskiej to układ równoznaczny z III wojną światową i milionami ofiar – tego nie chce nikt.
Powiecie : no ale demokracja pozwala na istnienie różnych nawet radykalnych ugrupowań…
- Właśnie ! Pozwala na ich istnienie ale nigdy nie powinna dopuścić do ich władzy. Celem ludzi pokroju Kaczyńskiego jest destabilizacja gospodarki, zniszczenie polityki zagranicznej, wywołanie chaosu na ulicach, dezinformacja i zastraszanie społeczeństwa. Wszystko podporządkowane jedynemu celowi : bezwzględnej władzy. Czy tego rodzaju narzędzia i cele mają coś wspólnego z demokracją ? Domagając się demokracji nie obstawiajmy ludzi którzy chcą ją zniszczyć.

Co chciałbym powiedzieć Rosjanom ?
Patrzcie na to co dobre. Na pomoc której udzieliliście nam w trakcie powodzi i naszą pomoc w gaszeniu pożarów pod Moskwą. Nie podzielcie naszych doświadczeń kiedy wolność i normalność wydawały się być na wyciągnięcie ręki gdy nagle ktoś podstawił nam nogę. Chciałbym zadedykować Wam również słowa Gerharda Schrödera które padły sześć lat temu (zmieniłem jedno słowo):
Nie można pozwolić na to, aby wiecznie wczorajsi zakłócili cud rosyjsko – polskiego pojednania.
„Wiecznie wczorajsi” stanowią w Polsce 1/4 społeczeństwa. Nie wyrażają woli ogółu mimo iż lubują się w naużywaniu słów takich jak „Polacy, Naród, Opinia publiczna”.
Nie słuchajcie ich.


(continue reading…)

Leave a Comment more...

Najpierw wygrać potem myśleć

by admin on wrz.30, 2010, under TRUE


Niekiedy zdarzało się mi nie mieć konkretnego pomysłu na wątek. Istniał temat i brakowało jedynie rozwiązania. Ufny we własne siły i skuteczność dedukcji organizowałem dostępne fakty licząc na to że „złoty środek” wyłoni się w trakcie pisania. Niestety, od pewnego czasu ta metoda nie działa. Szukając przyczyn natrafiłem na pewną podpowiedź : Jeżeli dociekania oparte zostaną na błędnym założeniu to wnioski będą wadliwe. J.K.Bielecki stwierdził niedawno iż wszystkie tematy są polityczne. Trudno to zaakceptować i ale czy żyje w Polsce choć jedna osoba którą interesuje np. ‘prawda o Smoleńsku’ nie wskazująca winnych ?

Dopalacze…. Dlaczego natychmiast „Walka” ? Walka z czym konkretnie ? Z prawem dorosłych obywateli do wyboru sposobów czerpania uciechy z życia ? Co mnie właściwie obchodzi to że 13 latek pod wpływem dopalaczy coś tam zmajstrował czy targnął się na życie ? Dziesiątki tysięcy trzynastolatków popełnia różne przewiny pod wpływem alkoholu, chorób psychicznych, rodziny, burz hormonalnych, szkoły czy znajomych. W trakcie imprezowania używają pistoletów z barku taty, noży z kuchni, sznurków z balkonu i nożyczek z apteczki. Pozamykać punkty sprzedaży noży na podstawie statystki zabójstw dokonanych z ich użyciem ?

Podstawowe pytanie brzmi : kto dostarcza nieletnim dopalaczy z pełną świadomością tego iż 13-to latek nie zamierza kolekcjonować Tajfuna i nie jest specjalnie zainteresowany religią ? Winni są dorośli lub sprzedawcy. Czy ktoś jednak wpadł kiedyś na pomysł zamykania sklepów chemicznych oferujących butarpren, rozpuszczalniki i inne ekstra odżywki dlatego iż jeden z drugim postanowił skorzystać z dodatkowych opcji farby nitro ? Przyjmijmy że dopalacze w przypadku spożycia są środkami niebezpiecznymi dla zdrowia lub mogą przyczyniać się do zaburzeń świadomości skutkujących naruszaniem ładu i bezpieczeństwa publicznego. Co należałoby zrobić ? To co czyni się wobec handlarza dynamitem : Katalogować odbiorców, na produktach zamieszczać stosowną informację „chronić przed dziećmi” i np. wprowadzić nakaz stosowania zamknięcia utrudniające dostęp małoletnich.

Uganianie się polityków za coraz nowszym składem chemicznym to obłęd. Władza ośmiesza się, ukazuje swoją nieudolność. Oczywiście że blokowanie emisji nowych środków na czas zbadania składu może utrudnić życie królowi Dopalaczy ale to dziecinada gdyż jakaś ilość substancji nadal będzie w obiegu. Czemu służyć miałoby zamknięcie sklepów ? Temu że zainteresowani wrócą do tradycyjnych źródeł w półświatku, aptekach, szpitalach, sklepach chemicznych, lasach, sklepach monopolowych, kioskach ? Tak, tak. Statystyka wykroczeń pod wpływem alkoholu powinna w ramach sprawiedliwości już dawno spowodować zamknięcie gorzelni i punktów obrotu trunkami.

Państwo czerpie milionowe dochody odebrane realnie przestępcom. Już sam ten fakt daje do myślenia. Powiem Wam szczerze. Kiedy w moim mieście powstał pierwszy sklep DOPALACZY przechodząc obok pomyślałem :
- Choroba, kto by pomyślał ? Demokracja, chcesz kupujesz , nie chcesz – nie kupujesz. Całkiem miło.
Moja reakcja nie była spaczona ideową zapiekłością i chęcią uzdrawiania ludzi na siłę. To było dobre w komunie. Nie uważam oczywiście demokracji za otwarcie na wszystkie skandalizujące treści w wersji full ale nie zamierzam zamykać sex shopów czy agencji towarzyskich tylko dlatego iż stare dewotki uważają iż te przybytki wypaczają dzieci. Co u licha dzieci robić miałyby w sex shopie ? Co u licha dzieci robią w sklepach Dopalaczy ? Narkomania ? Problemy leczenia ? Właśnie niedawno okazało się że leczenie palaczy pochłania 4 mld zł gdy wpływ z akcyzy nałożonej na wyroby tytoniowe wynosi … 15 mld zł rocznie ! Ustalić w chorobę podatek od handlu substancjami niebezpiecznymi i oddłużyć szpitale.

Wkurza mnie to polskie obnośne współczucie, hipokryzja i medialna szlachetność. Czy ktoś widział na oczy narkomana ? Ja widziałem ich setki i żaden nie był nieszczęśliwy. Większość zrywała z używkami odkrywając zgubny wpływ na zdrowie, poznając życiową partnerkę, zdobywając pracę. Z tego wyrasta się po prostu, przestaje to kręcić. Kogo natomiast można spotkać w ośrodkach ? 80% to ludzie skierowani na leczenie przymusowo (pod naciskiem żon, szefów, sądów), ‘urlopowicze’ którzy chcą na jakiś czas odetchnąć od towaru, ludzie ukrywający się przed wierzycielami, komornikami, bezdomni szukający darmowej miski i dachu nad głową. Narkomania jest wyborem i luksusem. Litowanie się nad egoistami dbającymi wyłącznie o własną przyjemność jest nieporozumieniem. O nałogach lubią mówić psychologowie którzy dzięki temu mogą liczyć na kolejki w swoich gabinetach. Nieraz gdy widzę alkoholika który robi ze swojego pijaństwa ciężki problem mam ochotę sprzedać mu kopa w dupę.

Skutki uboczne spożycia narkotyków liczyć należy głównie w ilości szkód które narkoman (także alkoholik i palacz) wyrządza swemu otoczeniu. Otoczenie wbrew pozorom wykazuje niezwykłą uczynność w pogłębianiu „psychoz” gdyż dysponuje całkowicie spaczonym obrazem narkomana. Obrazem stworzonym przez polskie filmy z okresu moralnego niepokoju, przez kościół, przez dewoty, przez polityków którzy uznali że można na temacie zrobić interes i przez medialnych ekspertów którzy przeczytali dwie książki w temacie. Młodzi ludzie demaskują tą obłudę i ideowo ją ignorują a kiedy zauważają problem brakuje im już kilku zębów, odczuwają nieuzasadnione lęki a życiowy partner nie chce ich znać.

Temat narkotyków stał się tematem politycznym a polityka wypaczy obraz wszelkich rzeczy do których się zbliży. Dzieje się tak dlatego iż dla większości „ludzi na urzędzie” POLITYKA jest synonimem walki. Warto przypomnieć że polityka to również dyplomacja wymagająca niekiedy zwykłej szczerości a co „gorsze” uczciwości. Gdyby politycy podobną energię którą wkładają w napieprzanie się sztachetami z gwoździem włożyli w zapewnienie ludziom także innych środków samorealizacji niż tanie wino i „tajfuny” byłoby zdecydowanie lepiej.

„Walka o Smoleńsk” jest podobnym cyrkiem. Spójrzmy na rzecz inaczej : Dlaczego kancelaria prezydenta nie zorganizowała hotelu w Smoleńsku dzień przed wizytą tylko czekała na ostatnią chwilę a dodatkowo sam „szef” spóźnił się o godzinę ? Czy takie działanie ma coś wspólnego z cywilizowanymi normami ? Zawiodła logistyka a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to iż organizatorzy wychowali się na wizytach u sąsiadów w kamienicy a nie sprawach nieco wyższego statusu. Dlaczego kancelaria prezydenta nie zleciła organizacji imprezy MSZ-owi ? Jak byk wyłania się główny winny którym jest „brak kompetencji” a nie konkretna osoba. Brak kompetencji który jest nadal normą. Normą którą wytworzyła zasada : „Najpierw wygrać potem myśleć”.


(continue reading…)

Leave a Comment more...


Ch..j Kaczyński w tytule…

by admin on wrz.28, 2010, under TRUE


Zauważyłem że im ważniejsze problemy porusza wątek tym mniejsze nim zainteresowanie. Jakaś totalna bzdura choć i może moja wina gdyż nie wyrażam się wprost. Robię to z pewnej przyczyny. Kilka razy opowiadałem o tym jak niegdyś udałem się do swojego szefa i zacząłem pieprzyć o pracach na działce, samochodach i pogodzie. Kiedy zapytałem o zdrowie jego rodziny doznał olśnienia : – Romskey…błagam cię… mów wprost… w to że dobrze życzysz mi i mojej rodzinie nie uwierzę nigdy .. ile potrzebujesz ?

Wiecie jaka jest prawda ? Prawda jest taka że gdy powiemy o czymś wprost usłyszymy : „Jutro”, „W tej chwili nie mam czasu”, „Oj właśnie coś mi wypadło”, „Choroba nie ma księgowej”, „zapomniałem klucza od kasy”. W przypadku bardziej przyjaznym dojdzie do targowania. To lepsza bzdura gdyż przeciętny człowiek planując np. remont oblicza koszty co do grosza nie robiąc żadnych „daszków nieprzewidzianych okoliczności”. Człowiek interesu natomiast, każdą sumę którą ma zamiar wypowiedzieć zawyży lub zaniży przeciętnie o 20%. Powiecie : jak to, potrzebując 5 tys należy domagać się 6 tys ? Pewnie że tak. Przeciętnie powinno to zadziałać.

Technika pieprzenia o działkach i samochodach w celu przemycenia właściwej treści w sztuce negocjacji nazywa się „urabianiem”. Przeciwnik chwalony i doceniany ma kłopot z agresywną postawą. Gdy urabiający jest grzeczny i miły napastliwa postawa urabianego byłaby bardzo niekorzystna dla jego wizerunku. Sedno tej techniki tkwi w tym że ofiara urabiania nie jest w stanie rozpoznać czy wyrażający szacunek urabiający jest szczery czy kłamie w żywe oczy. Możecie sobie mieć przeświadczenie – ale pewności nigdy, zresztą pochwały znacznie poprawiają wizerunek chwalonego.

Pozwólcie na szczerość. Nie chcę Was urabiać. To co robię przypomina raczej komponowanie utworu muzycznego. Wyobraźmy sobie że przychodzi nam do głowy genialna melodia. Mamy doświadczenie, mamy kontakty wiemy że to będzie podobać się. Jakie mamy szanse na to że utwór stanie się hitem gdy puścimy go z dyktafonu w autobusie ? Żadne. Zupełnie inaczej będzie gdy zaczniemy w owym środku masowego transportu rzygać, krzyczeć, potniemy się żyletką, i wyjmiemy broń. Gdy weźmiemy zakładników i wtedy odtworzymy utwór możemy mieć pewność że melodię zapamiętają wszyscy pasażerowie wraz z kierowcą i upowszechnią ją media które zlecą się jak muchy do smrodu. Tylko czy taki numer stanie się hitem gdy na drugi dzień wszyscy niedocenieni twórcy użyją tej samej metody ?

Wyjście numer 2 nieeskalujące zbędnych napięć mówi o czymś innym. Doskonałej melodii nie należy puszczać wprost. Te kilka taktów należy poprzedzić najlepiej monotonicznym, prostym wstępem aby główna melodia zabrzmiała jak arcydzieło (te zasady są oczywiście trochę bardziej rozbudowane). Nie należy wybierać autobusu do miejsca prezentacji lecz zorganizować koncert. Zaprosić wyłącznie zainteresowanych i organizować występy często i z anielską cierpliwością oczekiwać spełnienia „marzeń”.

W tym o czym piszę melodią nie są słowa lecz idee. Słowa nie są w stanie ich oddać choć tylko słowa mogą zwrócić na nie uwagę. Sądząc po zainteresowaniu poprzednim wpisem domyślam się że spora część odwiedzających uznała że coś mi odbiło i postanowiłem recenzować głupowate filmy. Wieczorem pogrubiłem to co było moim zdaniem w tekście ważne :

Tubylcy, mocarstwa, poszukiwanie złóż, udawana przyjaźń, wyzysk, konflikt zbrojny, bezwzględne prawa rynku…| Getta, biedota, dyskryminacja, wykluczenie, związki ze światem przestępczymi…|
współczesna wojna, film zbliżający do życia „tam | problem nierozliczenia się z holokaustem |bezrobocie, zwolnienia z pracy, marzenia, młodzi, starsi (doświadczeni)

Zabrzmi to brutalnie – ale jako ogół -społeczeństwo turlamy się we własnych kupach a przy tym strasznie nas boli to że Polska nie jest zauważana i wielbiona. Dlaczego miałaby być zauważona skoro zajmuje się wyłącznie własnym barłogiem ?
Co spaja ludzi ? Wspólne rozwiązywanie trudności. Pomoc słabszemu udzielona przez silniejszego, choćby duchem. To że coś nie jest dziś dla nas problemem nie oznacza że nie będzie nim jutro. Co jest ważne ? Przekręty w polskim kościele ? Durnoty Nelly ? Chuj Kaczyński w tytule ? Dało nam coś szarpanie tych spraw ? Zmieniliśmy Polskę ? Z przerażeniem obserwuję to jak niemal dwa lata jeden jedyny temat porusza polskie serca : „Chuj lub Geniusz Kaczyński”. Nie, nie zamierzam kolejnego miesiąca obwoływać miesiącem bez „Kaczyńskiego”. Skutki są fatalne. Blog popada w niszę, mniejsza oglądalność, mniej komentarzy a więc i poruszane problemy stają się niewidzialnym marginesem.

Można próbować przemycać „ważne” treści tak jak robią to niekiedy media. Miałem dziś odpuścić sobie ‘mowę’ i napisać bestialski tekst o tym że ofiary wypadku pod Belinem powinny zostać uczczone pomnikiem przed pałacem prezydenckim i dopisane do tablicy na Wawelu, o tym że Tusk ma krew na rękach a Kopacz jak zwykle nie uczestniczyła przy sekcjach. Niemoralne. Naruszona zostałaby wrażliwość społeczna. Ale za to jaka poczytność ! W sam raz aby coś dodać od siebie. Ta metoda posiada jednak ten defekt że wstęp może przyćmić „główną treść”.

Wstęp i tytuł mówiący o tym co czuje człowiek zwalniany z pracy, że jest to dla niego przeżycie porównywalne ze śmiercią w rodzinie nie zwróci uwagi. Getta, bezrobocie i zapomniane dzielnice biedy w których rośnie przestępczość i w których dokonuje się rekrutacja politycznego zaplecza radykalnych ugrupowań ? Czy temat brudnej wojny jest w stanie przebić krzyż pod pałacem ? Niestety.

Czego oczekuję ? Dlaczego w ogóle piszę i zawracam Wam głowę gdy obok tyle „ciekawszych” spraw ? Robię to dlatego iż uświadomiłem sobie że przecież nikt dziś nie pamięta o tym kogo kto obsobaczył tydzień temu choć poświęcono obsobaczaniu sporo uwagi i energii. Skutków nie miało to żadnych. W ich wyniku nie poprawiła się sytuacja np. zwalnianych z pracy… Zwolnienia z pracy ? Kogo to obchodzi, nam to nie grozi. Co za nuda, prawda ? To nie nasz problem, lepiej odbierać dobra kościelne. „Szara strefa” i brak poszanowania praw pracowniczych ? – co to obchodzi emeryta z boląca wątrobą, lepiej zająć się obwoływaniem Jezusa królem Polski. Z czego żyją bezrobotni bez zasiłku ? – a kogo to ? Lepiej drzeć łacha z kaczki wrednej. Jak utrzymać rodzinę i opłacić czynsz za 1700zł ? Pieprzyć to, pogadajmy o nowym wpisie Migalskiego albo lateksowym penisie.

W Polsce dom czy samochód (bez dożywotniego spłacania kredytów) są dobrami nadal nieosiągalnymi dla ogromnych rzesz. Hip-hop staje się sposobem na życie młodych gdyż nie istnieją inne perspektywy…

Jako pointę polecam pewien cytat :
-Mimo tego iż dziś moje konto pozwala mi nie myśleć o jutrze to lata temu znajdowałem się wielokrotnie w identycznej sytuacji. Nie wyrazić solidarności z tymi ludźmi i ich problemami byłoby z mojej strony podłością.

George Clooney (o strajku młodych aktorów)


(continue reading…)

Leave a Comment more...

Oskarowe problemy

by admin on wrz.26, 2010, under TRUE


W ostatnich tygodniach mimo wyczerpującej walki ze zdecydowanie za krótką dobą udało się mi zdobyć łupy wojenne w postaci kilku wolnych godzin. Poświęciłem je na obejrzenie produkcji nominowanych i oskarowanych w 2010. Powód był prosty. Od około pół roku obejrzałem jeden, może dwa filmy fabularne. Ze wsi nie jestem i chamstwa nie zniesę dlatego też aby nie być „w plecy” z tym co wyprawia Amerykańska Akademia Filmowa uznałem że rzecz jest warta najwyższego priorytetu … Dobra. Powiem bez ogródek : chciałem sprawdzić czy to tylko nam gorzej…

Avatara miałem już szczęśliwie za sobą. Odkrycie trzeciego wymiaru przez Hollywood potwierdziło prawdę o tym iż rzeczywiście Bóg stworzył świat choć zrobił to pod dyktando radzieckich naukowców. Jako dzieciak miałem ‘ruską zabawkę’ w którą patrzyło się i widziało w niej bajki w formule 3D choć wówczas nazywało się to jakoś śmieszniej. Obrazy były statyczne a mechanizm przewijania jak można domyślić się był biomechaniczny. W każdym razie w owym czasie zabawka stanowiła niepodważalną nowość budującą szczery podziw dla bardzo-blisko-wschodniej myśli technicznej. Pamiętam jak dziś że wierzyłem w rozwój tej technologii. Wierzyłem głównie w to że wreszcie szlag trafi te niebiesko-czerwone kontury które widzi się nawet wtedy gdy człowiek bardzo wysila się aby widzieć trójwymiarowo. To co zobaczyłem w Multikinie przeraziło mnie. „Kilka dziesięcioleci i nic ???” – pomyślałem surowo o Ameryce. Rozejrzałem się jednak dokoła i widząc może kilka setek ludzi tępo wlepiających wzrok w ekran uznałem że przecież nie wszyscy musieli żyć w komunie… Postanowiłem przyjąć rzecz tak jak opisywano ją w mediach. Po kilkudziesięciu minutach gdzieś pośród pędzących na złamanie karków mało wymyślnych i słabo zanimowanych stworów zacząłem dostrzegać coś więcej. „Tubylcy, mocarstwa, poszukiwanie złóż, udawana przyjaźń, wyzysk, konflikt zbrojny, bezwzględne prawa rynku…” Niezłe… Irak, Afganistan, Iran jako tło… trafione w punkt. Dzicy i mało piękni są w gruncie rzeczy dobrzy, wredni i pazerni biali … niszczenie kultur – realnie dla zysku a oficjalnie dla pokoju, edukacji i demokracji… Kto wie, może coś takiego dziś kształtuje młode umysły? Avatar OK – brzmiała moja ocena.

Dystrykt 9. Właśnie dlatego że o kosmitach! Wydarzenia pod krzyżem osiągały swój złoty okres więc tylko kosmici. Dystrykt polecam wszystkim. Świetnie kręcony „z ręki” obraz kojarzący się z relacjami Reutersa czy BBC, akcja tak szybka że nie sposób odwrócić wzroku. Widok natychmiast skojarzyłem z filmem o Haitańskim raperze 2Pacu. Getta, mieszkańcy traktowani jak bydło, przestępczość, policja lepiej wyposażona niż brygada pancerna GROM (o ile taka istnieje). Obrońcy praw i przeciwnicy integracji. Potwory kosmiczne jak zwykle dobre choć zdeprawowane nędzą i marginalizacją. Biali sku…syny, będący w stanie przejrzeć na oczy dopiero gdy znajdą się w podobnej sytuacji. Przesiedlenia do kolejnych obozów, dyskryminacja, wykluczenia, związki mieszkańców gett a światem przestępczymi… Film wart Oskara.

Hurt Locker. Miałem opory „Co kobieta może wiedzieć o zabijaniu ?” – zapytałby Boguś Linda dowiedziawszy się że reżyserem jest płeć piękna. Jednak nie. Kolejny film kręcony jak dokument. Chyba prawdziwy Bagdad. Realizm porażający. Nudna praca saperów staje się fascynującą. Brudny kontakt z „tubylcami”, stan zagrożenia, kilka pomysłów dla domowych producentów bomb, różne charaktery, niezłe teksty. Zupełnie nie „babski” film. Na Oskara zasłużyło ok.85%. Koniec rozczarowujący – przynajmniej dla mnie choć wiem że filmy tworzone ze wsparciem US Army są przez armię cenzurowane. Wycinane lub zmieniane są sceny które ukazują w złym świetle „amerykańskiego żołnierza nie zdolnego do czynów nikczemnych”. Gloryfikacja pojeba – tak ujałbym wniosek finalny, jednak jako współczesna wojna, film zbliżający do życia „tam”… bardzo dobry.

Nie będę wymieniał wszystkich. Dziś gdy spoglądam na okładki zdobywców Oskarów widzę coś co napawa optymizmem. AAF nie umarła, nie zdziczała. Ma misję i ją realizuje. Nagradza filmy niosące „coś więcej”. Skolimowski ma wielkie szanse.
Każdy nagrodzony film niesie inny przekaz i to jest chyba klucz do sukcesu. Swojego czasu Katyń Wajdy niósł polską pamięć historyczną – teraz rozumiem dlaczego nie został nagrodzony. Nie wnosił właściwie niczego wartościowego dla współczesności. Durne Bękarty Wojny Tarantino (obejrzałem około 15 min) wskazuje stale obecny problem nierozliczenia się z holokaustem. , W chmurach – bezrobocie, zwolnienia z pracy,marzenia, młodzi, starzy - to wszystko jest o czymś, o czymś co dotyczy rozwydrzonego społeczeństwa także tego które rajcują harce pod krzyżem.

Ostatni film, nominowany ‘w kategorii’ „Najlepszy film zagraniczny” : Prorok. Niezły, z finałem nie do przewidzenia. Brutalny i realistyczny obraz francuskiego pierdla. Bardzo podobnego do naszego, podobne techniki przemytu, brutalność i współpraca z „klawiszami” lecz zamiast prostych form „Ludzie vs frajerzy” mamy „mafie i gangi narodowościowe”. Przekaz : (problemy resocjalizacji)
Wybaczcie że zmienię teraz całkowicie temat ale chcę nawiązać do burzliwej debaty na temat homoseksualizmu :

-Jaki stosunek do homoseksualizmu powinien mieć koleś który w pierdlu został (przepraszam za formę) wydupczony przez niehomoseksualistę w pupę ?


(continue reading…)

Leave a Comment more...

Wiodąca rola Partii

by admin on wrz.25, 2010, under TRUE


Nie znam wszystkich możliwych teorii dlatego wymyślam niekiedy własne – do domowego użytku. Internet jest dla takich odkryć zabójczy gdyż zazwyczaj znajdzie się ktoś kto gdzieś już czytał, słyszał lub oglądał. Bywa to demotywujące choć można na rzecz spojrzeć zupełnie inaczej: 1. Jeżeli opracuję własną teorię kwantową nie posiadając wiedzy o tym że ktoś już na coś podobnego wpadł to pozostanie mi tylko dopasować właściwe nazewnictwo gdyż istotę rzeczy będę rozumiał doskonale. 2. Moje niezależne dociekania gdy potwierdzają jakąś regułę lub tezę są tym samym co przyznanie komuś racji. Jedynym słowem, posiadając wiedzę o tym iż rzecz znalazła potwierdzenie w kilku niezależnych źródłach mogę uznać iż stanowi w miarę solidny fundament do dobudowania kolejnego piętra.

Niezależne źródła jak to źródła bywają różne. Ich jakość ma ogromne znaczenie. Nie należę do ludzi którzy padają na kolana na dźwięk znanego lub nieznanego a „wielkiego” nazwiska. Nie wywołują mojej pokory nazwy instytucji, tytuły naukowe czy społeczny status ‘odkrywców’. Kieruję się kilkoma wytycznymi. M.in tym o czym wspomina w swoim wykładzie Murray Gell-Mann (wykład ‘znikł’ gdzieś w komentarzach poprzednich wpisów) który uważa iż jeżeli dane prawo fizyczne nie jest piękne jest błędne. Naukowiec uważa również iż eksperymenty podważające piękne tezy są wadliwe. Oczywiście rozumienie piękna przez fizyka może znacznie różnić się od tego co potocznie zwykliśmy postrzegać jako piękno ale przyjmijmy że chodzi o logiczną zgrabność, uporządkowanie, prostotę. To kolejne wytyczne. Staram się również poznać jak najwięcej materiałów źródłowych a nie jak największą ilość definicji opartych na analizie pojedynczego zjawiska. Tutaj tkwi istotna wskazówka odkryta kilka tysięcy lat temu o treści „Prawda nie wywołuje dyskusji”.

Tym z czym możecie nie zgodzić się jest moje przekonanie co do tego iż rzeczywistość jest fraktalem czyli tworem samo-podobnym, ‘niezależnym od skali obserwacji’. Prawo decydujące o bycie atomów uważam za identyczne z tym które decyduje o bycie Układu Słonecznego czy wszechświata. Nie twierdzę oczywiście że atom i np. dowolna planeta to twory identyczne.

Odkrycie praw podstawowych dałoby nam to że niezależnie od obiektu który zainteresowałby nas moglibyśmy przewidzieć jego rozwój a nawet ewentualny finał. Zbliżamy się wszak do celu ale niestety nie dane nam jeszcze było poznać owych praw lub prawa dzięki którym lub któremu nasze życie stałoby się bardziej przewidywalne i wygodniejsze czyli bardziej dopasowane do naszych potrzeb.

Polityka(władza) ma wiele wspólnego z teorią kwantową i dlatego tak łatwo ją podważyć lub obalić. Dla nie interesujących się tym zagadnieniem dodam iż w potocznym znaczeniu teoria kwantowa mówi o tym iż jeżeli istnieje dany zbiór np. ‘polskie samochody’ to kwantem tego zbioru będzie ‘maluch Fiat 126p’ czyli najmniejszy obiekt występujący w danym zbiorze. Dzięki takiej ‘ocenie’ można dokonać pewnych obliczeń dających prawdopodobne choć nieścisłe wyniki.

Obywatel w polityce jest „zdegradowany” do roli tzw. „jednostki”, jest kwantem tzw. masy, tłumu, narodu, jest czymś wyposażonym w ograniczony przez władzę mechanizm decyzyjny mający wpływ właściwie jedynie na sondaże. Definicja obywatela jest średnią statystyczną obliczoną na podstawie badania tzw. ogółu.
Wadliwość tak polityki jak i teorii kwantowej polega na tym iż nie przewidują one (właściwie) istnienia „niebezpiecznych dla nich wyjątków” pana „Rambo” Tarasa czy Ali Akczy. Polityka w założeniu jest sztucznie wytworzonym prawem podstawowym które na krótszą lub dłuższą metę może decydować o fizyce otaczającego nas systemu.

Całkiem niedawno moje zdziwienie wywołało zagubienie rzecznika rządu który został zmuszony do weryfikacji lub uzupełnienia swoich poglądów n/t zjawiska nowego w polityce – a dokładnie skrzyknięć się ‘przez internet’. Dziś spoglądam na ową niemoc trochę inaczej niż wówczas – śmiem twierdzić iż Paweł Graś znał doskonale zasady politycznej teorii kwantowej a jedynie niespodziewanie przyszło mu oko w oko spotkać się z wyjątkiem .

Uzupełnianie politycznej teorii kwantowej o kolejne wyjątki zbliżałoby ją do realnych praw podstawowych (harmonii) dlatego siłą która działa w przeciwnym kierunku jest … PARTIA dla której teoria kwantowa jest bardzo wygodna. Przywracanie ustalonego porządku polegać może na fizycznej eliminacji „wroga ludu’, jego marginalizacji, wykluczeniu, uwięzieniu, podważeniu jego wiarygodności, obrzydzeniu poprzez rozpowszechnienie oszczerczych informacji. Marginalizacja może opierać się na zarządzeniu ciszy na temat takiej osoby. Dlatego też tutaj nawiązując do słów zawartych we wstępie wspomnę iż podważanie wartości naszych odkryć przez nas samych częściej służy naszej szkodzie niż pożytkowi. Dzieje się tak dlatego iż wedle reguł politycznej fizyki to partia wyznacza kierunki w myśleniu i źródła sporów mające na celu polaryzację, ‘samookreślenie się elektoratów’.

Byłem zaskoczony wypowiedziami znanego wszystkim barwnego polityka hobbysty który mówił o partii jako tworze demokratycznym który musi działać wedle demokratycznych reguł. (polityk ów zwołuje lada dzień kongres) W prostej diagnozie został on (już) zainfekowany partyjnym postrzeganiem świata w którym „polityczna teoria kwantowa” decyduje o wszelkich społecznych „odruchach’.

PARTIA a FRAKCJA
Obie definicje mówią o podobnym zjawisku czyli grupach ludzi o podobnych poglądach. Jednak analizując zjawiska polityczne występujące na Ziemi upowszechnione znaczenia okazują się być rozumiane przewrotnie. Frakcja jest odłamem, czymś lub całą grupą elementów (frakcjami) wydzielającą się z większego organizmu. Definicja „partii” znaleziona w Wikipedii ubawiła mnie przednio : /…/ dobrowolna organizacja społeczna o określonym programie politycznym, mająca na celu jego realizację poprzez zdobycie i sprawowanie władzy lub wywieranie na nią wpływu/…/.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę np. Parlament Europejski czyli twór który wyłonił się (jak w chemii) z ogromnej całości to właśnie frakcje są bytami demokratycznymi i wynikiem dobrowolnych indywidualnych wyborów. Definicja frakcji mówi o zdyscyplinowanej grupie politycznej (!) – błąd. Frakcja jest tym co tworzymy m.in tutaj odnajdując zgodę w wielu kwestiach. Gdybyśmy byli partią ja bym pisał a Wy modlilibyście się tak do mnie jak i moich słów.
Doszukiwanie się różnic w definicjach nie jest celem tego tekstu. Być może skrzywienie pojęć nastąpiło na skutek różnych czynników którymi nie chcę w tym momencie zajmować się. Jednym z celów jest ukazanie tego że to co prawdziwie demokratyczne nawet w powszechnych definicjach zostało upartyjnione. Dlaczego ? To proste, frakcja = rozłam w partii. Rozłam dla partii jest największym zagrożeniem. Wszelkie definicje wskazujące zagrożenia dla bytu sztucznych praw zostały odpowiednio zmodyfikowane. Nie myślcie jednak że chcę Was zainteresować nową teorią spiskową;)

Przyjmijcie choćby na potrzeby tego tekstu że zasadniczą różnicą między partią a frakcją jest to że partia określa kierunki (posiada program, „zarząd’) a frakcje są wynikiem zawiązywania wspólnot poglądów służących wykształceniu programów. Wyobraźmy więc sobie że zapominamy o tym co znaczą słowa lewica, prawica czy konserwatyzm. Idąc do wyborów parlamentarnych postanawiamy kierować się wyłącznie uczciwością kandydatów, ich rozsądkiem, ‘pozytywnością’. Kiedy ci znajdą się w parlamencie dostrzegą że mimo tego że są jednakowo uczciwi i łebscy mają inny stosunek do tradycji, religii etc. Utworzą więc frakcje które mogą choć nie muszą ukazać bardzo przybliżony rozkład społecznych światopoglądów. Taki stan rzeczy uświadomi im jednak to iż to co ich różni nie jest powodem ich obecności w parlamencie. (całkiem odwrotnie niż w przypadku systemu partyjnego).

Idąc tropem ‘przywracania polityki prawom podstawowym, naturalnym, harmonii’ zauważymy że na pierwszym miejscu politycznych działań znalazłyby się np. kwestie bytowe a nie ideowe, zasady a nie ideologie, wnioski wynikające z burz mózgów a nie wytyczne religijne. Zwróćmy uwagę na to że kwestie gospodarcze wybiłyby się na ów pierwszy plan. Jana Kowalskiego tak jak i ministra Kowalskiego niezależnie od przekonań światopoglądowych łączyłaby idea np. bezpieczeństwa gazowego i świadomość konieczności działania za rzecz realizacji takiej idei. Wyjątkowo słabo przekonującym argumentem w rozmowie o ekonomii byłoby rozważanie wyznania dostawcy surowca.

Gospodarka kraju stałaby się głównym warunkiem w obliczu np. propozycji(ponownego) ustanowienia Święta Trzech Króli. Święto takie mogłoby zostać ustanowione wyłącznie gdyby zgoda w tej materii spajała zdecydowaną większość parlamentarzystów. Można powiedzieć że światopoglądy są największym zagrożeniem dla gospodarki a w Polsce takie poglądy mają wciąż bardzo wysoką cenę i uznanie.

Zaledwie wczoraj posłanka Kempa zarzuciła platformie „bezideowość” trafiając w samo sedno mojego projektu uczynienia z Polski kraju miodem i mlekiem płynącego. Właśnie bezideowość jest kluczem naprawy naszego kraju. Skupienie się na sprawach ważnych a nie tym o czym możemy podyskutować z przygodnym pasażerem pociągu.

(Na ile bezideowość PO jest zagraniem politycznym ? Tego nie wiemy a do tego z niepokojem obserwujemy podział w PO na lewą i prawą stronę co jest zapewne skutkiem zgrabnie ukrywanych osobistych przekonań których zatajanie zapewniło indywidualne wygrane wyborcze. Rozłam wydaje się być wynikiem dylematu : wybrać partię o jasnej ideologii która zapewni pobyt przy ‘korycie władzy’ czy kontynuować projekt „prospołeczny” co nie daje takiej gwarancji).

Wczorajszy „wpis” ukazał iż sztucznie wywoływany ideowy podział jest dobry wyłącznie dla partii. Kiedy taplając się w błotku codziennych sensacji kiwamy ze zrozumieniem głową dla obnażanych zmyślnych strategii politycznych zgadzamy się i potakujemy właściwie czemuś z natury brzydkiemu a więc w zgodzie z zasadami Murraya Gell-Manna – nieprawdziwemu i szkodliwemu dla nas, społeczeństwa.

Ukazanie tego że np. o osobistym bezpieczeństwie decyduje osobista zasobność a nie święci czy eine fuhrer, zajmuje trochę miejsca i bardzo wątpię w to że ten tekst mógłby przekonać tych którzy uważają inaczej. Mamy jednak czas zmierzchu ideologów do czego przyczynił się pędzący na oślep Jarek i warto ten czas wykorzystać. Właściwie społeczeństwo przez skórę czuje że poparcie dla „antyideowych” ugrupowań jest kierunkiem słusznym i być może za kilka lat będzie tak jak to sobie wykombinowałem;) Kto wymyśli sposób przekonania tzw. mas do tego o czym pozwoliłem sobie zanudzać Was wart będzie pomnika i nie będzie ów pomnik przedmiotem kłótni. Specjalistów od wyrafinowanych gier politycznych zostawmy dyplomacji. W kraju powinniśmy być uczciwi wobec siebie. Nie wiem jak Wam ale mi całkowicie przestały się podobać zdemaskowane „gierki” związane z realizacją tzw. żądzy władzy. Marketing uczy tego iż jeżeli dana socjotechnika zostanie wykryta należy szukać innej gdyż inaczej produkt przestanie się sprzedawać. Szukaniem takich nowych sposobów zajmie się ciało partyjne a nam pozostaje poszerzać grono tych którzy wiedzą iż produktu na który istnieje popyt nie trzeba reklamować. Po prostu nasze żołądki i tyłki przypomną nam o ich niezbędności a nie reklama.

(tekst pisałem z tzw.”palca” a dodatkowo nie miałem czasu na sprawdzenie i edycję dlatego za ewentualne przeszkody w trawieniu przepraszam).


(continue reading…)

Leave a Comment more...


Geje i Durczok moralista

by admin on wrz.24, 2010, under TRUE


Na co właściwie liczył Durczok sugerując jedyny słuszny odbiór materiału na temat wypowiedzi minister Radziszewskiej w „Dzień dobry TVN” ? Trzeba mieć nie lada tupet aby potraktować widzów jak podekranowe karły którym należą się dodatkowe lekcje moralności i to moralności jedynej w oczach dziennikarza właściwej. Być może Durczok zdawał sobie sprawę z tego że bez odpowiedniego wstępu nikt nie dostrzegłby potworności czynu dokonanego przez panią minister ale z ręką na sercu przyznaję że tak ze wstępem jak i bez niego nie zauważyłem i nie zauważyłbym niczego szczególnie zdrożnego.

Specjalnie obejrzałem powtórkę programu aby poznać dokładny przebieg rozmowy i przyznam że gdybym nie został ostrzeżony o tym w którym momencie dokonuje się zbrodnia nie zwróciłbym na nią uwagi. Wydało się mi całkowicie naturalne to że gej broni praw gejów co w naszym kraju jest pozytywną nowością ( dotychczas reprezentantem wszelkich mniejszości był poseł Wunderlich a co za tym idzie rodziło się zasadne podejrzenie o to czy m.in w paradach gejów uczestniczy choć jeden gej). Po programie minister Radziszewska przyznała iż popełniła bez premedytacji gafę i przeprosiła. O ile bez szczególnego wysiłku jestem w stanie zrozumieć okoliczności sprzyjające niefortunnej wypowiedzi to nie byłem w stanie zrozumieć tego co zrobił Durczok nadając sprawie (w mojej ocenie) nieadekwatnego do rangi występku rozgłosu.

Zacząłem coś chwytać przeglądając doniesienia wyświetlające się w Google po wpisaniu hasła Radziszewska. Zdziwiło mnie to iż większość wyników wyszukiwania posiadało wsteczną datę. Czyżby burza rozpoczęła się wcześniej ? Na to wygląda. Okazało się że minister była autorem wypowiedzi dotyczącej zatrudnienia lesbijek w szkołach katolickich a dokładnie zgody na to aby władze takich uczelni mogły decydować o tym kogo zatrudniają. Wg. oponentów E.Radziszewskiej osoby homoseksualne powinny posiadać prawo dostać pracę w takich przybytkach.

Przepraszam bardzo, skąd władze uczelni miałyby posiadać wiedzę n/t orientacji seksualnej składającego CV ? Skoro mamy szanować sferę prywatnych przekonań nikt nie powinien wiedzieć o tym czy ktoś jest czy nie jest gejem, Żydem czy przedstawicielem innej mniejszości.

Środowiska lewicowe i gejowskie przechodzą same siebie. Dokonują tego samego do czego zmierzali walczący z antysemityzmem żydowscy aktywiści. Uznali oni mniej więcej iż każdy film wojenny pozbawiony wzmianki o holokauście jest przekłamaniem historii. Jednym słowem każdy heteroseksualny pornol powinien zawierać elementy homoseksualne i każda komedia romantyczna również. Czy nie mijamy w takim przypadku wąskiej granicy tolerancji ? Tolerancja powinna być obustronna.

W jakimś mieście czy parku w Europie zakazano wylewnego eksponowania uczuć. Nie ze względów religijnych czy politycznych. Argumentem władz było to iż osobom samotnym może taki widok wyrządzać zwykłą przykrość. Publiczna ekspozycja uniesień raczej nie wpływała na ich siłę. Dysponujemy niezliczoną ilością miejsc w których możemy wyznawać sobie miłość. Czy koniecznie namiętnemu obłapianiu mają służyć autobusy miejskie ? Czy w klubach gejowskich mamy żeński striptease ? Wolnoć Tomku w swoim domku. Pod kołdrą róbta co chceta. We własnym domu palcie trawkę i klnijcie. Miejsca publiczne niech jednak pozostaną wolne. Wg. mnie lewica strzela sobie w stopę wszczynając ‘homoseksualną rewolucję’ a jednocześnie domagając się usunięcia krzyży z miejsc publicznych. Albo jedno albo drugie.

Osobiście uważam że wielkim błędem było wprowadzenie tematu homoseksualizmu do debaty publicznej. Owocem tego działania stało się to iż zamiast poznawać gejów ‘face to face’ zaczęliśmy mówić o nich jako „O NICH”. Geje nie pojawili się wraz z XXI w. Oni byli wśród nas. Znam dwóch zadeklarowanych przedstawicieli tej preferencji i nic do nich nie mam. Nie mam nic do nich gdyż poznałem ich jako ludzi a nie telewizyjno-polityczne zjawisko starające się coś mi narzucać. Jestem za prawną ochroną tych którzy są napastowani przez oszołomów z zasklepionymi mózgami ale nie za tym aby zając decydował o menu wilków (np.dokładając im obowiązkowe pół kilo marchewki na głowę dziennie).

Integracja czy tolerancja nie są zjawiskami które można narzucić odgórnie – prawnie. Kościół starał się w tej materii coś ugrać i dziś zbiera plon w postaci poważnego spadku zaufania i niskiej społecznej świadomości religijnej. Zamiast nakazywać ludziom miłość pozwolić im zrozumieć dlaczego mają kochać. Większa praca ? Większa, a co gorsze bardzo czasochłonna, znacznie dłuższa niż kadencja lewicy.


(continue reading…)

Leave a Comment more...

Ten kraj nie jest dziki, jest znacznie gorzej

by admin on wrz.23, 2010, under TRUE


Powoli kurwica mnie bierze gdy na to wszystko patrzę. Każdorazowe uruchomienie telewizora czy komputera oznacza spotkanie z nieproszoną delegacją złych wiadomości. Na ulicy nie jest lepiej wystarczy zejść na temat polityki. Czy do kurwy nędzy ktoś powiedział że zasypywanie padołu boleści nie będzie kosztować ? Przecież o wiele łatwiej pokonać trudności w zgranym towarzystwie niż w trakcie zadymy kiedy nawet buty trudno zasznurować. Tłumaczę sobie jak dziecku : rząd musi być twardy, cierpliwy, tolerancyjny. Tłumaczę sobie że moje oczekiwania są wygórowane gdyż chciałbym aby świat kręcił się wg. muzyki którą skomponuję. Tylko czy ja chcę źle ?

Wczoraj z nóg zwaliła mnie wieść gminna ale jakże powszechna. Pani A w busiku zastępującym PeKaeS spotkała panią B z Wilkowa (tego podtopionego w ostatniej powodzi). Wedle relacji pani A pani B była całkiem rozgarnięta, nawet nieco kościelno-sceptyczna, z dziećmi urządzonymi w stolicy. Otóż pani B objawiła pani A prawdę o powodzi. „W dzień latał helikopter, ale ludzi palili opony na wale i go odganiali to przyleciał nocą. Pani kochana, jak nie huknęło, wszyscy ludzie we wsi na równe nogi zerwali się. Wysadzili wał, zrzucili ładunek ze śmigłowca i zaczęło się. I po co ? Aby ratować taki Kazimierz Dolny czy Puławy. Poświęcili nas bo może fala i do samej Warszawy by doszła”.

W moim mózgu zakłębiło się od myśli. Pani A patrzyła na mnie z wypiekami na twarzy wyraźnie oczekując jakiejś reakcji. Usilnie sumowałem powstające naprędce ‘możliwe wyjaśnienia’ choć skąd właściwie miałbym wiedzieć jak było. Technicznie absurdem wydało się mi zrucanie ładunków z helikoptera, wysadzenie wału to precyzyjna „robota’, nocą ? A odłamki ? bez ewakuacji ? Wreszcie coś przyszło mi do głowy :
-Czyli że jak ? – zagaiłem siląc się na spokój i pogodę ducha – Tusk postanowił uśmiercić mieszkańców Wilkowa aby ratować zabytki Kazimierza ? Bez przesady. Żyjemy w XXI w, takie rzeczy to może gdzieś w Chinach albo za Stalina.
-Ale przecież taka operacja może być tajna, kilka osób zebrało się, podjęli decyzję i załatwili po cichu… – ripostowała rozmówczyni
- Czyli wracamy do dział elektromagnetycznych pod Smoleńskiem ?
- Nie no o działach nie mówię, ale możliwe że wysadzili…
Po chwili zadumy kontynuowałem :
- Nie wiem, nie mam wiedzy. Czy pani B jest jakimś ekspertem ? Zna się na tym ? Wydaje się że usłyszała huk a resztę dopisała wyobraźnia.

Realnie czułem bezsilność, nie dość że jakiś Wilków nie wiadomo gdzie, nigdy nie byłem, jak się wysadza wały ? Po powrocie do domu zacząłem tropić dane, doszukałem się nawet tego że takich miejsc jak Wilków które znalazły się na celowniku „tajemnych instytucji rządowych” jest więcej. Wyczytałem że ze śmigłowców rzeczywiście zrzucano gdzieniegdzie … jedno tonowe bloki betonu i półtoratonowe pakunki gruzu w celu łatania powstałych wyrw, wyczytałem że w woj. Pomorskim policja z Gdańska bezwzględnie ściga plotkarzy. Czytam relacje mieszkańców którzy na wieść o wysadzeniu wałów wpadali w regularną panikę, rzucali pracę, pędzili do domów. „Karać i to wysoko !” – myślałem – choć docierała do mnie równolegle świadomość tego iż karanie za ploty jest jedynie wodą na młyn spiskowych teoretyków. Przecież karanie to chęć zatuszowania sprawy, zamiatanie pod dywan, eliminowanie niewygodnych świadków….

To co mnie zabolało najbardziej to właśnie to iż w XXI w. w centrum Europy można uskrzydlić poglądy całkowicie bezpodstawne by nie powiedzieć bzdurne. Potajemna eksterminacja ludności ?? – to jakiś graniczny etap…

Problem w tym że ja wiem, wiem że aby urzędowo wysrać się w Polsce potrzeba stu świstków podpisanych przez wszystkie resorty a co mówić o wysadzaniu czegoś w powietrze. nocą… ? Ślady zostają a opozycja nie śpi. Prywatne armie saperskie działające na rozkaz sołtysa… bez ewakuacji… rany, słyszę głosy spod krzyża : „wszystko pani chcą zabrać, krzyż chcą zabrać a potem wszystko”, a potem zabiją żeby zabrać majątek – walącą się ruderę z wersalką i jednym krzesłem obok domowego ołtarzyka.

Co tutaj nie gra ? Czy roznoszący antyinformacje pasą się wzbudzanym lękiem, podejrzeniami, a może czują się bardziej dowartościowani przez to że wiedzą coś o czym nie wie nikt inny ? Nie czują tego że autorytetem wieku, pozycji społecznej , wykształcenia nadają bredniom cech wiarygodności…a co za tym idzie przyczyniają się do wszelkich tragicznych jak i mniej tragicznych konsekwencji uruchomiania tego obłędu ? To że coś mieści się w granicach wykonalności nie oznacza przecież że wydarzyło się! W granicach prawdopodobieństwa mieści się to że jestem mordercą, papieżem, Jezusem lub samym diabłem. (no to wdepnąłem)

Jeszcze niedawno odruchowo obserwowałem serwisanta naprawiającego tv czy nie podmienia części. Wyraźnie go to deprymowało choć ja odczytywałem jego zdenerwowanie jako złość o to iż tym razem nic nie ukradnie. Jednak (!) po wykonaniu usługi nie popędziłem dzielić się swymi podejrzeniami z otoczeniem. Nie rozpowiadałem że prawie przyłapałem montera na kradzieży. Nie opowiadałem „No ten trafił się uczciwy choć pewnie dlatego że dobrze go pilnowałem”.

Czujecie w jakiej rzeczywistości żyjemy ? Skąd bierze się nasza podatność na niesamowite anty-logiczne konstrukcje ? Dlaczego chcę/chcemy wierzyć w to że monter kradnie części, że malarz rozrzedza farbę, że mechanik jeździ nocą naszym samochodem na dziwki , że niania truje i bije dziecko a nam pluje do kubka ? Czyżby był to „głód doświadczeń” który uczyni nas mądrzejszymi w przyszłości ? Z tego co widzę stajemy się paranoikami z 9 zamkami w drzwiach. Nie twierdzę że 1 wystarczy. Wszystko w zależności od okoliczności ale nie 9 na dzień dobry bo sąsiadka mówiła.


(continue reading…)

Leave a Comment more...

Ekshumacja Lecha – komu gorzej ?

by admin on wrz.21, 2010, under TRUE


Rewelacja którą oznajmił mecenas Rogalski (pełnomocnik kilku osób z najbliższego kręgu J.Kaczyńskiego i pis) przyprawiła mnie o mdłości. Właściwie nie wiem dlaczego gdyż do przerywania grobowej ciszy zacząłem się już przyzwyczajać ale żeby samego Naczelnika IV RP ? Nie da się nawet w tym kraju spokojnie umrzeć a im wyższa pozycja tym wykopki bardziej prawdopodobne.

Jeżeli sekcji dokona sam Macierewicz jestem więcej niż pewien że w organizmach zmarłych (piszę w liczbie mnogiej gdyż istnieje znany już projekt wydobycia kilku innych osób) odnalezione zostaną pociski z kałasznikowa, potężne dawki polonu, cykuty oraz cyjanku. Wszystko pod warunkiem że zostanie ustalone że zmarli to na pewno zmarli a śmiem podejrzewać że asysta doktora M podejrzewa iż właśnie tak nie jest.
Czyżby kilka miesięcy temu zrealizowano najbardziej cyniczny i nikczemny rosyjski plan upodlenia Polski ?? Ale przecież lepiej byłoby najpierw sprawdzić czy Lenin na pewno spoczywa tam gdzie go pochowano ! Gdyby to ustalono szczątki prezydenta nie byłyby niepokojone a Polakom kamień z serca by spadł.

Faktem jest że prokuratura dysponuje możliwością uruchomienia procesu zakłócenia spokoju zmarłym ale kto właściwie może zdecydować o takim działaniu ? Po pochówku wawelskim wiem że decyzja o pogrzebie może należeć do wąskiego grona osób powiązanych z właścicielem terenu. Czy z ekshumacją jest podobnie ? Ile osób domagało się wydobycia gen. Sikorskiego ?

A może chodzi właśnie o to aby przed murem oburzenia cmentarnymi poczynaniami dewiatów z pis ustawić wielki transparent z napisem wskazującym na nas : „Oni nie chcą ekshumacji bo mają ciężkie sumienie !” ?? Co to to nie!
Kopcie śmiało, wykopcie wszystkich i zróbcie sobie naszyjniki z kości. Nie będziemy wam utrudniać śledztwa. Nie zapomnijcie zabrać także relikwii w słoikach do domów. Chcecie pożyczę wam łopatę – mam na działce. W ogóle powinniście przeprowadzić się na cmentarz. Będziecie mieli bliżej do pracy.


(continue reading…)

Leave a Comment more...

Looking for something?

Use the form below to search the site:

Still not finding what you're looking for? Drop a comment on a post or contact us so we can take care of it!

Blogroll

A few highly recommended websites...

    ekologiczne miody sklep z miodami sklep miody pitne staropolskie nowe budowlane ogłoszenia budownictwo wiejska agroturystyka ekologiczna wielkoformatowe wydruki Lublin kolorowe dobry sklep pszczelarski oferuje miodarki super noclegi Nowy Sącz w pensjonacie duża sala weselna Stróże lokal polskie pszczelarstwo miody z pasieki miodowa firma pszczelarska z miody firma pszczelarska myjnia lublin na przeziębienie miody zdrowe od pszczelarza Centrum Druku Cyfrowego lublin górskie wesele z noclegiem w górach znicze